W mojej głowie wciąż rodziło się pytanie – jak to jest wszystko możliwe? Jak jeden człowiek, ksiądz katolicki, misjonarz, mógł wybudować kościół w mieście, w którym znajduje się jedna z najważniejszych hinduistycznych świątyń?
Jak wiele miłości i dobra trzeba mieć w sobie, by wyciągnąć rękę do tych, którzy zostali odrzuceni przez swoje własne rodziny i traktowani byli jak nietykalni?