24 lutego mijają 4 lata od rozpoczęcia zbrodniczej napaści Rosji na Ukrainę. W ostatnich dniach otrzymaliśmy krótką relację s. Lucyny Grząśko z Kijowa, w której opisuje bieżącą sytuację w mieście i całym kraju.
* * *
Wojna na Ukrainie przyniosła nam wszystkim wielkie nieszczęście. A trwa już przecież 5 rok. Rakiety kompletnie niszczą domy mieszkalne, szkoły, przedszkola, szpitale. Atakowane są pociągi i autobusy, a w ostatnim czasie niszczone są ciepłownie i elektrownie.
W mieszkaniach prawie całą zimę jest 5 stopni Celsjusza. Właśnie siedzę w ciemnym i zimnym pokoju, oświetlonym latarką, by podzielić się tym, czego doświadczamy w Kijowie. Jestem tutaj 34 rok i ta zima jest dla nas najtrudniejsza. Ciemne ulice Kijowa, częstsze syreny alarmujące o niebezpieczeństwie, bieganie do schronu jakim jest metro, nieprzespane noce i spanie w kurtkach z gorącą woda przy stopach. Prąd, który jest włączany 2-4 godziny na dobę pozwala zrobić pranie lub prasowanie. Lodówka nie może normalnie funkcjonować, dlatego produkty z zamrażarki znajdują się na balkonie.
W Kijowie są punkty (namioty), gdzie można przyjść, by się ogrzać, napić się cos gorącego, naładować telefon. Wiele osób z tego korzysta. Kiedy nie ma cieplej wody, światła i ciepła jest to bardzo trudne do przeżycia. Na szczęście w domu, gdzie mieszkamy, mamy gaz. Jednak w Kijowie jest bardzo dużo wieżowców, liczących po 32 pietra, gdzie wszystko jest na prąd i nie pracują tez windy. Niektórzy z mieszkańców stawiają agregat, który zasila tylko windę.
W Radio Maria UA, gdzie pracuję, na szczęście mamy generator i dlatego mamy ciepło i światło. Jednak częste wyłączenia prądu bardzo utrudniają prowadzenie programów. Ostatnio, podczas godzinnego programu, ok. 10 razy wyłączali prąd.
W Kijowie i w całej Ukrainie na ulicach są dokonywane „łapanki” mężczyzn do 60. roku życia, by zabrać ich na front. Ktoś idzie czy jedzie do pracy lub na Uniwersytet, jest zatrzymywany i już nie wraca. Ogromnie brakuje mężczyzn w pracach polowych na wsiach i w miastach. Podczas srogiej zimy w Kijowie nie było komu usuwać śniegu i lodu z ulic. Wiele kobiet i dziewcząt pracuję jako kierowcy autobusów i taksówek. Na razie nie kursują trolejbusy, bo nie ma prądu.
Akcja przekazania z Polski ciepła dla Kijowa i Ukrainy, czy inna pomoc humanitarna wycisnęła łzy z naszych oczu. Płakałam czytając o tym pięknym geście serca, pomocy i wsparcia.
Kończąc tę krótką relację o naszej sytuacji, proszę Was, Kochani, o modlitwę, by w końcu ta wojna się skończyła.
s. Lucyna Grząśko SSpS
Kijów