Pod koniec maja 2024 r. pochodzący z Indonezji o. Yohanes Krisostomus Nak Mau SVD, został poproszony przez siostry zakonne, które działają w Kolumbii, w Cali i Dagua, gdzie posługuje nasze zgromadzenie, o pomoc. Prosiły o towarzyszenie jednej z sióstr (s. Maria Pia), która była po operacji, w powrocie do jej placówki misyjnej w Huancané w Perú na północ od jeziora Titicaca. Te 3 dni spędzone przez o. Krisa w prałaturze Huancané sprawiły, że poznany przez niego, a pochodzący z Malty, biskup tejże prałatury, Giovanni Cefai (MSSP), zaczął się interesować tematem zaproszenia werbistów na swój teren misyjny.
Pod koniec września, gdy powoli kończył mi się urlop w Polsce, odebrałem telefon od mojego prowincjała z wiadomością, abym po powrocie do Kolumbii, podjął się dwutygodniowego wypadu rozpoznawczego do Huancané. Ekspedycja ta powierzona została grupie werbistów z Ekwadoru i Chile, w celu rozeznania tematu i poznania terytorium prałatury Huancané, a tym samym sporządzenia raportu dla strefy PANAM [strefa obu Ameryk wg terminologii Zgromadzenia - przyp. red.] i dla generalatu w Rzymie.
Po kilku spotkaniach online udało się dopiąć ważnej kwestii. Polecieć miał ze mną jedyny werbista pochodzący z Perú, a pracujący obecnie w Ekwadorze, o. Jorge Calderon SVD. Z Chile było wskazanych kilku kandydatów. Jednak w dniu wylotu okazało się, że ze względu na chorobę, jeden ze współbraci się wycofał. Tak więc razem z Jorge dolecieliśmy 17 października przez Limę do Juliaca nad Jeziorem Titicaca. Stamtąd, po godzinie drogi, dotarliśmy do Huancané. Jorge odebrał z rana z lotniska jednego kapłana, Kolumbijczyka, posługującego wówczas w parafii w Sandia na północy prałatury. Mnie zaś po południu adwokat prężnie działający dla misji w Huancané.
O. Michał Radomski SVD w jednej z wiosek w prałaturze Huancané (fot. archiwum autora)
Na miejscu od razu czuć było klimat rodzinny. Biskup, jako misjonarz, wraz z całą podległą mu ekipą ma dar tworzenia ogniska, które daje poczucie bliskości z ludźmi. Od razu postanowiliśmy, że w dwa tygodnie chcielibyśmy poznać jak najwięcej realiów miejsca. A wszystko przez rozmowy z biskupem, księżmi i zakonnicami, no i największą grupą jaką stanowią wierni w miejscach, do których planowaliśmy dotrzeć.
W katedrze, gdzie pracuje ks. Cristian, dołączyliśmy do mszy św. aby wraz z siostrami z dwóch zgromadzeń z Kolumbii, poprzez śpiew i modlitwę wielbić Boga. Wieczorem, wraz z ordynariuszem prałatury i siostrami ze zgromadzeń Las Hijas de la Iglesia oraz Las Comunicadoras Eucaristicas del Padre Celestial, wspólną kolacją rozpoczęliśmy powierzone nam zadanie.
Kolejnego dnia, w piątek, wraz z bp. Giovannim, udaliśmy się na południe prałatury, aby odwiedzić kilka parafii przy Jeziorze Titicaca i dotrzeć aż do granicy Perú z Boliwią w Tilali.
Ogólnie prałatura podzielona jest na cztery prowincje, które obejmują 22 parafie. Teren misyjny obejmuje 18 881 km2 z 11 kapłanami dla 205 640 mieszkańców. Z nich 174 780, czyli 85%, jest ochrzczonych. Prałatura obejmuje trzy różne strefy geograficzne: altiplano w regionie Jeziora Titicaca w Huancané na wysokosci 3840 m n.p.m., centralną część z parafią w Ananea na 4600 m n.p.m. oraz kaplicą w La Rinconada, najwyżej na świecie położoną wioskę jako kopalnię złota oraz strefę dżungli prowincji Sandia.
Parafia w Ananea położona na wysokości 4600 m n.p.m. (fot. archiwum autora)
Cały teren prałatury podzielony jest na cztery strefy pastoralne: Huancané (parafie: Cojata, Huancané; Inchupalla, Pusi, Rosaspata, Taraco, Vilque Chico), Moho (parafie: Moho, Conima, Huyrapata, Tilali), San Antonio de Putina (parafie: Ananea, Quilcapuncu, Sina), Sandia (parafie: Sandia, Alto Inambari, Cuyo Cuyo, Patambuco, Quiaca, San Juan del Oro, San Pedro de Putina Punco oraz Yanahuaya).
W pierwszy weekend, wówczas Niedzielę Misyjną, celebrowaliśmy mszę w katedrze w Huancané oraz w pobliskim Taraco, gdzie proboszczem jest ks. Percy Rojas, wikariusz generalny prałatury. Mieszkający na tym terenie Indianie Aymara przyjęli nas bardzo miło. Mieliśmy okazję do wysłuchania licznych spowiedzi oraz dzielenia się z nimi opowieściami o naszej pracy jako werbiści.
Od poniedziałku ruszyliśmy w teren, aby poznać Quilcapuncu, parafię w Ananea, na wysokości 4600 m n.p.m., gdzie dwa miesiące wcześniej zmarł jeden kleryk z Kolumbii. Najprawdopodobniej z powodu choroby wysokościowej.
La Rinconada wywarła na mnie wielkie wrażenie. To teren kopalni złota na wysokości ponad 5000 m n.p.m, a tam mała kaplica na wysokości 5400 m n.p.m. Na mszy gromadzą się głównie górnicy i prostytutki tam działające.
Z czasem zjechaliśmy do prowincji Sandia, aby w Cuyo Cuyo odwiedzić parafię, która przeszła dużą transformację. Dzięki zaangażowaniu wiernych i ich pracy mają swój nowy kościół. Po kolacji dojechaliśmy na nocleg do Sandia.
O. MIchał Radomski SVD podczas eucharystii w Sina (fot. archiwum autora)
Kolejny dzień to wypad do dwóch parafii, które jako werbiści zdecydowaliśmy się przejąć, gdy już wszystko będzie gotowe i nasze zgromadzenie oficjalnie zacznie działać w Perú. Chodzi o San Juan del Oro, z dołączoną do niej Yanahuaya na wyskości 1300 m n.p.m, gdzie obecnie posługuje dominikanin z Malty, o. Mark oraz San Pedro de Putina Punco, które terytorialnie jest największe w całej prałaturze i położone na wysokości 950 m n.p.m. Zwłaszcza misja w San Pedro de Putina Punco wydała nam się ciekawa. Wioska jako gmina 13 maja 2025 r. świętowała jedyne 20 lat swego istnienia. A okoliczne wioski, zamieszkałe w większości przez Metysów i Indian Quechua, nie mają w nawet 10 lat od powstania i są nowym terytorium misyjnym, gdzie ludzie czekają na kapłana i Słowo Boże.
Z proboszczem Putina Punco, ks. Walterem, pochodzącym z Cuzco, po trzech godzinach dotarliśmy do La Victoria, wioski najbardziej wysuniętej ku granicy z Boliwią. To ciekawy teren dla nas na start w Perú i miejsce pierwszej ewangelizacji. Wracając zahaczyliśmy jeszcze o Sina, gdzie wśród gór posługiwały dwie siostry Kolumbijki. Tam też miałem okazję odprawić mszę dla miejscowej wspólnoty Indian.
Przed powrotem do Huancané, w Cojata, spotkaliśmy się z byłym Kombonianinem pochodzącym z Mozambiku, który jest proboszczem Vilque Chico i posługuje też w Cojata.
Przyszła misja werbistów w San Juan de Oro (fot. archiwum autora)
W dwa tygodnie udało nam się poznać spory teren starych parafii przy Jeziorze Titicaca, tych wymagających ze względu na wysokość, jak Ananea i nowy teren misyjny na krańcu prałatury. W tych ostatnich, oddalonych od siebie jedynie o godzinę drogi, Zgromadzenie Słowa Bożego może podjąć się ciekawego wyzwania.
Generalat SVD dał zielone światło dla tego projektu, chcąc dołączyć ten teren do pobliskiej Boliwii. Sama Boliwia nie jest na to otwarta ze względu na braki personalne i finansowe. Prowincje z Kolumbii, Ekwadoru i Chile chcą się zaangażować, aby poprzez skierowanie współbraci dać szansę tej nowej misji SVD na 150 lecie. Zgromadzenia. W planach przejęcie tych dwóch parafii i rozpoczęcie pracy miało nastąpić 29 stycznia 2026 r. Jednak o. Generał poinformował biskupa Cefai, że ze względu na wybory nowych zarządów w większości wyżej wymienionych prowincji na razie nie możemy zrealizować tego zadania.
Zielone światło i chęci są. Niech jeszcze znajdą się współbracia chętni na to nowe wyzwanie dla Zgromadzenia Słowa Bożego w wioskach porozrzucanych pomiędzy górami, gdzie szlaki dróg wyznaczają rwące rzeki przy granicy Perú z Boliwią.
Michał Radomski SVD
Tekst za: Komunikaty SVD