Wiadomości

ŚWIAT MISYJNY

Jubileusz 150 lat SVD w Argentynie prowokuje pytania
O. Jerzy Faliszek SVD, prowincjał Prowincji Argentyny Południowej, przewodniczy jubileuszowym obchodom w Mendozie (fot. Jesú Raj SVD)

Jubileusz 150 lat SVD w Argentynie prowokuje pytania

Kiedy mówi się o jubileuszu, trudno uniknąć liczby, która w tym roku stała się głównym bohaterem – 150. Liczba ta rozbrzmiewała w homiliach, przemówieniach i toastach tyle razy, że niejeden uczestnik mógł mieć wrażenie, iż jubileusz to nie tylko wspomnienie historii, ale i swego rodzaju matematyczna lekcja powtarzana do upadłego. Można by zatem z lekkim uśmiechem powiedzieć, że skoro wspominaliśmy te 150 lat tyle razy, to duchowo przeżyliśmy je kolejny raz!

Ale żarty na bok. Bo 150 lat to czas naprawdę poważny, pełen doświadczeń, ofiar i owoców. To historia ludzi, którzy z odwagą wyruszyli z Europy, aby tutaj, w Argentynie, budować Kościół lokalny, głosić Ewangelię i dzielić się charyzmatem Zgromadzenia Słowa Bożego. To lata pracy w parafiach, szkołach, misjach, a także wśród ludzi prostych i zapomnianych.

W ostatnich latach coraz mocniej akcentuje się wymiar ekologiczny naszej misji. Dlatego też w jubileuszowym programie znalazły się symboliczne inicjatywy: 150 drzew zasadzonych na różnych placówkach oraz europejski projekt 150 studni, który u nas zabrzmiał pod hasłem „Woda dla Santiago del Estero”. Był to konkretny znak, że świętowanie nie ogranicza się do wspomnień, ale owocuje działaniami na rzecz przyszłych pokoleń.

150svd argentyna kdomanski01Celebracje jubileuszowe w Jujuy, Argentyna (fot. Jesú Raj SVD)

W tym sensie każde wspomnienie o „150” jest nie tyle liczbą, ile świadectwem wdzięczności. Dziękczynne uroczystości jubileuszowe zakończyły się w miejscach, gdzie wszystko się zaczęło: w parafii Valle Mariá i w ówczesnym domu formacyjnym a dzisiaj rekolekcyjnym Stella Maris. Powrót do źródeł miał znaczenie symboliczne – przypomnienie, że to właśnie tam rodziła się misja, która dziś w Argentynie liczy 136 lat.

Jubileusz stawia też pytania. Pierwsi werbiści do Argentyny przybyli w latach 90. XIX wieku z jasnym celem: tworzyć wspólnoty i wzbudzać powołania lokalne. Chcieli, aby miejscowy Kościół miał własne korzenie, a nie żył tylko siłą zagranicznych misjonarzy. Dziś, po półtora wieku, sytuacja paradoksalnie wygląda inaczej. W 2008 roku mieliśmy 21 seminarzystów, w tym 10 Argentyńczyków. Dzisiaj, w seminarium w Kordobie, większość przyszłych kapłanów pochodzi z Afryki (4), a powołań z Argentyny jest niewiele, czyli jedno. W samej prowincji południowoargentyńskiej więcej jest księży cudzoziemców (50) niż rodzimych werbistów (28). 17 lat temu, po połączeniu się prowincji północnej z południową było nas 137 werbistów.

150svd argentyna kdomanski01Werbiści pracujący w Prowincji Arnetyny Południowej przed domem rekolekcyjnym Stella Maris (fot. Jesú Raj SVD)

Nie jest to powód do pesymizmu, lecz do refleksji i mobilizacji. Bóg nadal powołuje, tylko być może Jego głos ginie w hałasie współczesności. Jubileusz 150-lecia to dobra okazja, by przypomnieć młodym Argentyńczykom, że Kościół potrzebuje ich serc i rąk. Historia zgromadzenia pokazuje, że kiedyś marzeniem było zakorzenienie Słowa w tej ziemi – dziś to zadanie pozostaje aktualne.

Świętując te ‘magiczne’ 150 lat, patrzymy więc nie tylko w przeszłość, ale przede wszystkim w przyszłość. Z nadzieją, że następne jubileusze będą nie tylko wspomnieniem wielkich misjonarzy zza oceanu, ale i owocem odwagi, wiary i powołań zrodzonych tutaj, w Argentynie.

Krzysztof Domański SVD
Argentyna

150svd argentyna kdomanski01Festyn w domu rekolekcyjnym Stella Maris (fot. Jesú Raj SVD)