Na brzegu czeka nasz środek transportu, tym razem przeznaczony do przewozu zwykłych Malgaszów. Teraz wiem, że poprzednie, ekskluzywne kanotowoziło wyłącznie bogatych turystów i zabrało nas tylko grzecznościowo. Jak wygląda obecne? Jest zniszczone, zardzewiałe i w wielu miejscach połatane. Na pokładzie znajduje się już wielu pasażerów, w tym kury, kozy i całe stado świń. Te ostatnie mają swoje wydzielone miejsce. Ale i tak co jakiś czas wszczynają awanturę, aż statek się trzęsie.
Wiadomości
ŚWIAT MISYJNY
O. Wojciech Pawłowski SVD jest jednym z 2 polskich werbistów pracujących w ugandyjskim Bidibidi, gdzie zlokalizowany jest obóz dla uchodźców z Sudanu Południowego. Pracuje tam od 2018 roku wraz z o. Andrzejem Dzidą SVD.
Jako najmłodszemu z 4 kapłanów powierzono mi obozową młodzież. Wyzwanie niebagatelne, bo około połowa uchodźców to właśnie młodzi ludzie – mówi o. Wojciech.
Na początku marca 2020 roku pandemia COVID-19 zaskoczyła również Brazylię, rozprzestrzeniając się błyskawicznie, szczególnie w wielkim mieście São Paulo. Władze, tak lokalne jak i państwowe, początkowo ignorowały powagę sytuacji. Jednak szybko rosnąca liczba zakażeń i zgonów zmusiła do wprowadzenia kwarantanny i izolacji społecznej.
Pod koniec lutego rozpoczął się nowy rok akademicki. Jednak zaledwie po dwóch tygodniach wykładów została ogłoszona obowiązkowa kwarantanna, która objęła cały stan São Paulo, w tym także nasz dom formacyjny.
Na tym etapie uchodźcy w obozie otrzymują 8 kg mąki kukurydzianej i 0,6 litra oleju miesięcznie na osobę. Oczywiście to nie wystarcza, na cały miesiąc, niezależnie od tego czy mamy pandemię, czy nie - mówi o. Andrzej Dzida SVD pracujący w obozie dla uchodźców Bidibidi w Ugandzie. - Pomagamy na ile możemy, ale nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim potrzebującym. W obozie jest dużo wielodzienych rodzin, nawet z szestastoma dziećmi, dlatego w pierwszej kolejności staramy się pomagać im, a także wdowom i sierotom.
Od końca marca do 13 maja tego roku w Kolumbii obowiązywała kwarantanna. Zasady życia społecznego były podobne do tych we Włoszech. Jedna osoba z rodziny mogła wyjść raz na tydzień, aby zrobić zakupy. Generalnie dekret prezydenta brzmiał: zakaz wychodzenia z domu.
Jak Kolumbijczycy zachowywali się w czasie odizolowania społecznego? Na początku wszyscy grzecznie siedzieli w domach, ale w połowie kwietnia coraz więcej ludzi wychodziło na ulice nie wytrzymując zamknięcia w czterech ścianach.
29 czerwca w Liceum nr 2 w mieście Guerin Kouka na północy Togo rozpoczęła się akcja rozdziału pomocy szkolnych, które kilka tygodni wcześniej dotarły z Polski. Znalazły się one w 2 kontenerach przygotowanych przez Referat Misyjny z Pieniężna.
Na miejscu koordynacją rozdziału przedmiotów zajmuje się o. Marian Schwark SVD, wieloletni misjonarz w Togo. Przybory i pomoce szkolne, które dotarły do Togo, zebrane zostały w ramach akcji „Uczniowie-Uczniom” oraz podarowane przez osoby prywatne i parafie.
Na Madagaskarze koronawirus pojawił się z ostatnimi wpuszczonymi samolotami. Szkoły były zamknięte na jakiś czas, kościoły również. Teraz powoli wszystko wraca do normy. Mój biskup już dzień przed ogłoszeniem możliwości swobodnego poruszania się, szykował łódkę, żeby odwiedzić wspólnoty na północy diecezji. Teraz przygotowuje program, żeby trzy miesiące, które spędził bez wizyt, zmieścić w jednym miesiącu.
Pandemia COVID-19 zmieniła bieg wielu rzeczy, niemalże na całym świecie. Pod tym względem życie w Zambii nie należy do wyjątków.
Jedni przechodzą ten szok kulturowy i społeczny w wielkim stresie, inni są całkowicie zagubieni. A są i tacy, którzy żyją nadal w starym systemie, tak jakby nic się nie stało. Tylko policja i służba odpowiedzialna za nowy porządek rzeczy zmusza ich do nowego świata.