Wiadomości

ŚWIAT MISYJNY

Kolędowy czas na Ukrainie
Kolędowe odwiedziny samotnie mieszkającej pani w Nowej Uszycy (fot. archiwum Józefa Gwoździa)

Kolędowy czas na Ukrainie

Już drugi raz przyszło mi odwiedzać domy moich parafian. Gdy rok temu, zaledwie kilka tygodni po przyjeździe do Ukrainy, robiłem to po raz pierwszy, w większości odwiedzanych przeze mnie domów nie było elektryczności. To, co się zmieniło, to ilość łez i bólu z powodu straty synów, mężów, wnuków, którzy zginęli na wojnie albo zostali na niej ranni oraz ogromnej tęsknoty i lęku o tych, którzy walczą na froncie. Jest coraz więcej rodzin, w których brakuje mężczyzn, bo albo zostali powołani do wojska, albo wyjechali gdzieś za granicę.

Za nami święta Bożego Narodzenia. Dookoła widać jeszcze choinki oraz świąteczne dekoracje. W mojej parafii w Nowej Uszycy kościół również został pięknie przystrojony. Jest szopka, są choinki, które na znak trwającej w kraju wojny, parafianie jedynie symbolicznie udekorowali niewielką ilością ozdób. Z nadzieją na upragniony pokój śpiewaliśmy kolędy, a dzieci wraz z paniami katechetkami przygotowały piękne jasełka.

Czas świąt Bożego Narodzenia, Sylwestra i Nowego Roku upłynął nam jednak w atmosferze zmasowanych ataków rakietowych na terytorium całego tego umęczonego kraju. Świąteczne uroczystości raz po raz przeplatane były wyjącą syreną, która obwieszczała kolejne zagrożenie. Mimo, że w naszej części kraju nie ma bezpośrednich działań wojennych, na niebie częściej niż zwykle widzieliśmy przelatujące drony czy rakiety. 

Podobnie, jak w polskich parafiach, również i tutaj przyszedł czas na bożonarodzeniowe odwiedziny duszpasterskie. Ojcowie Wojciech Żółty SVD i Adam Kruczyński SVD, którzy od wielu lat pracują w Ukrainie, wyruszyli w drogę od razu po świętach, w towarzystwie sióstr SSpS oraz niewielkiej grupy parafian. Mnie na kilka dni rozłożyła grypa i w związku z tym, wraz z moimi kolędnikami, zaczęliśmy odwiedzać rodziny z tygodniowym opóźnieniem.

ukraina koleda08O. Józef Gwóźdź SVD z jedną z rodzin w Nowej Uszycy (fot. archiwum Józefa Gwoździa)

Już drugi raz przyszło mi odwiedzać domy moich parafian. Gdy rok temu, zaledwie kilka tygodni po przyjeździe do Ukrainy, robiłem to po raz pierwszy, w większości odwiedzanych przeze mnie domów nie było elektryczności. Wówczas właściwie nie znałem języka ukraińskiego i dopiero uczyłem się stawiać pierwsze kroki w nowej dla mnie rzeczywistości. Mimo, że jestem księdzem od niemal dwudziestu lat, to chodziłem wtedy po kolędzie pierwszy raz, ponieważ ani w Nikaragui, ani w Panamie, gdzie wcześniej pracowałem, nie było takiego zwyczaju.

Pomimo tak trudnej sytuacji związanej z wojną i tragiczną śmiercią poprzedniego proboszcza tej parafii, o. Jerzego Czarneckiego SVD, ludzie cieszyli się z wizyty kolędowej. Długo czekali na nowego proboszcza, więc było dla nich wielką radością, że jest jakoś tak normalnie, tzn. że mają wreszcie kapłana, który przychodzi, by razem z nimi się modlić, poświęcić rodzinę i przynieść do domu błogosławieństwo Boga. Prosiliśmy, aby On nas chronił od zła. Już wówczas wszędzie byłem bardzo serdecznie przyjmowany. 

Czy coś się zmieniło przez ten ostatni rok? Wiara i nadzieja, że Boże Narodzenie przyniesie światło i pokój są ogromne. Równie wielka jest serdeczność ludzi i radość z kolędowych odwiedzin. To, co się zmieniło, to ilość łez i bólu z powodu straty synów, mężów, wnuków, którzy zginęli na wojnie albo zostali na niej ranni oraz ogromnej tęsknoty i lęku o tych, którzy walczą na froncie. Jest coraz więcej rodzin, w których brakuje mężczyzn, bo albo zostali powołani do wojska, albo wyjechali gdzieś za granicę.

ukraina koleda08O. Józef Gwóźdź SVD wraz z grupą kolędników w parafii Zamiechów (fot. archiwum Józefa Gwoździa)

Najbardziej wzruszające i trudne jest to szczególnie w okolicznych wioskach, gdzie starsi ludzie pozostali zupełnie sami. Dla nich odwiedziny kolędowe mają szczególne znaczenie. Ich pełne łez oczy, żarliwa modlitwa oraz oczekiwanie na powrót bliskich, dotykają serca i przeszywają bólem. Wierzę, że cierpienie tych niewinnych ludzi, ich modlitwa i wiara, przyniosą Ukrainie tak upragniony pokój oraz normalne, spokojne, godne życie. 

Niech Jezus, który przyszedł do nas w tak trudnych okolicznościach ześle opamiętanie i nawrócenie dla ludzi, którzy dzisiaj decydują o wojnie i pokoju. Niech za wstawiennictwem Maryi i Józefa otoczy opieką samotnych staruszków, obdarzy zdrowiem chorych i rannych, zaś dla płaczących
i będących w żałobie stanie się pocieszeniem i nadzieją. 

Prosimy Boga, aby kolędowanie w następnym roku odbywało się już w spokojnym, wolnym kraju, w którym panuje pokój.

Józef Gwóźdź SVD
Nowa Uszyca, Ukraina

ukraina koleda08Motocyklem po kolędowych bezdrożach do oddalonej wioski w parafii Zamiechow (fot. archiwum Józefa Gwoździa)