Wierzący niechrześcijanie

Był już późny wieczór. Jednym z moich zadań w czasie pomocy duszpasterskiej jest bycie pod telefonem. Mam pager, maszynkę sygnalizującą mi, że w szpitalu BRI ktoś czeka na księdza katolickiego. Tak właśnie było i w ten wieczór. Słyszę – piszczy! Zatem dzwonię i pytam o co chodzi. Sygnał był z porodówki. Małe dziecko jest bardzo chore, może nie dotrwać do północy. Organizuję transport, biorę „sprzęt duszpasterski” i pędzę.

Czytaj więcej...

Migracje duchownych

Trzeci raz z rzędu pojechałem w sierpniu na zastępstwo do Lyonu. Znajomi zaprosili mnie na obiad. Był tam również ksiądz z Beninu – zakonnik, który od wielu lat mieszka we Francji. Był w koloratce. Rozmawialiśmy o liturgicznych nadużyciach w francuskim Kościele, świeckiej indoktrynacji w szkołach państwowych i edukacji domowej. Przypuszczam, że większość francuskich księży i sióstr nie wiedziałby, o czym rozmawialiśmy. 

Czytaj więcej...

Kilka słów na październik

Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny w Zgromadzeniu Słowa Bożego rozpoczął się 8 września 1875 roku w godzinach popołudniowych, w miejscowości Steyl, a konkretnie w dawnej gospodzie nad rzeką Mozą. Choć bardziej adekwatnie byłoby powiedzieć, że rozpoczął się nawet wcześniej, w sercu i życiu młodego księdza z zamiłowaniem do przedmiotów ścisłych, którego nazwisko brzmiało Janssen, a imię – Arnold. 

Czytaj więcej...

Lubię to

Na biurku leżała otwarta Ewangelia. Czytałem słowa o wielu bogatych wrzucających do skarbon wiele dźwięczących monet, ale ucho Mistrza wyłapało pojedyncze brzęknięcie, nie tyle monety ile serca. Kartkuję i widzę radość pasterza, który odnalazł jedną owcę – a miał ich przecież jeszcze dziewięćdziesiąt dziewięć. Wcześniej znajdziemy słowa o nadłamanej trzcinie i ledwo tlącym się płomieniu. Ewangelia jest pełna po brzegi mikrozachwytów, tyle, że nazywają się inaczej.

Czytaj więcej...

Królestwa origami

Tworzymy królestwa origami, wewnętrznie spójne, opieczętowane i zamknięte, dokładnie jak Wieczernik w niedzielne popołudnie. Potrafimy je budować nawet z kartek wyjętych z Biblii. Pomieszczenia pełne lęku, po brzegi wypełnione pogniecionym papierem, zapisanym wszystkim, co nam się zdawało mądre, nasze. Jezus najpierw wypełnia to pomieszczenie swoim pokojem. Potem, wypełni je Ogniem. Po tym ogniu zostanie popiół – i to musiało być bolesne.

Czytaj więcej...

Bohater drugiego planu

Nie trzeba żyć w wielkim mieście, żeby doświadczać splątania, chaosu i niepewności w kwestiach, które jeszcze wczoraj uznawaliśmy za poukładane i okiełznane. Każdy ma swoje zdanie, które koniecznie musi być wypowiedziane, swoją opinię na każdy temat i swój interes, którego będzie bronił. Można odnieść wrażenie, że cała nasza rzeczywistość przypomina wielokrotnie splątany węzeł, który z każdą chwilą puchnie i coraz bardziej się komplikuje.

Czytaj więcej...

Pierwotna rzadkość

Na początku Wielkiego Postu były kiedyś Suche Dni. Tak było aż do 1965 r., kiedy zostały one zniesione po Soborze Watykańskim II. Suche Dni to celebracja środy, piątku i soboty. Praktykowane były cztery razy w roku, jako dni modlitwy przebłagalnej i dziękczynnej. Suche Dni, zwane także kwartalnymi, były obchodzone na początku każdej z czterech pór roku. Na początku Wielkiego Postu modlono się o ducha pokuty.

Czytaj więcej...

Małe jest piękne

Innerleithen - Scotland

Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży. Ale w wielu codziennych bojach, starciach i wyzwaniach, z którymi się mierzy, autentycznie jest Dawidem wobec Goliata. Nie przejmuje się swoim rozmiarem.

Czytaj więcej...