Od roku jestem na Tajwanie. Wraz z kilkunastoma współbraćmi z różnych krajów pracuję ze studentami na Katolickim Uniwersytecie Fu Jen. Większość współbraci jest tu od dziesięcioleci. Niektórzy, jak o. Jac Kuepers, pamiętają jeszcze pierwsze lata tej uczelni otwartej ponownie na Tajwanie w 1961 roku. Niektórzy należą do władz uczelni, jak nasz polski współbrat – Leszek Niewdana – wicerektor uniwersytetu. Pracuje tu jako profesor jeszcze jeden polski werbista – o. Wojciech Rybka.

Nasza praca jest przede wszystkim świadectwem. Wśród studentów i profesorów chrześcijan jest niewielu, ale większość z nich pozytywnie odbiera Kościół katolicki i docenia jego wkład w duchowy rozwój Tajwanu. Moi studenci na fakultecie z religioznawstwa i w instytucie studiów międzykulturowych są bardzo zainteresowani chrześcijaństwem i chętnie dyskutują na tematy religijne i tematy wiary. Jednakże przygotowanie dobrych wykładów w języku chińskim wciąż jeszcze zabiera mi sporo czasu. Dużo radości daje za to nauka języka tajwańskiego, którym mówi między sobą większość Tajwańczyków.

O. Piotr Adamek SVD podczas wykładu (fot. archiwum Piotra Adamka)

Niektórzy z nas – w tym nasza polska siostra Katarzyna Kubica SSpS – pracują też w centrum poradnictwa dla studentów. W ostatnich latach obok uniwersytetu otwarto olbrzymi szpital uniwersytecki, w którym duchową opiekę nad chorymi sprawują m.in. o. Kuepers i s. Mariola Stawasz SSpS.

Ale praca werbistów na Tajwanie nie ogranicza się wyłącznie do pracy akademickiej. Wielu współbraci, jak o. Andrzej Kołacz, o. Władysław Madeja, czy o. Piotr Budkiewicz pracuje na parafiach, w tym pośród aborygenów. Szczególnie wysoko oceniana jest praca werbistów wśród plemienia Zou i pomoc w zachowaniu miejscowego języka i kultury. O. Huang prowadzi też centrum poradnictwa rodzinnego. Niedawno odbyły się wspólne rekolekcje, w których wzięło udział kilkudziesięciu werbistów i sióstr SSpS z całego Tajwanu.

Posłuchaj rozmowy z o. Andrzejem Kołaczem SVD o pracy werbistów wśród plemienia Zou

Epidemia koronawirusa dotknęła Tajwan tylko w niewielkim stopniu. Tajwańczycy jednak do dziś powszechnie noszą maseczki ochronne i unikają większych zgromadzeń. Zasadniczo nie są też do kraju wpuszczani przybysze z innych państw. Dla nas na uniwersytecie epidemia oznacza konieczność równoległego nauczania dla studentów w salach wykładowych i zdalnie np. dla studentów z kontynentalnych Chin, którzy nie zdołali wrócić na Tajwan. To także bardzo ograniczona możliwość bezpośredniego kontaktu z profesorami z innych krajów.

Tajwan żyje w cieniu Chińskiej Republiki Ludowej. Dlatego Tajwańczycy bardzo uważnie czytają informacje o przedłużonym kilka dni temu porozumieniu między Stolicą Apostolską i rządem Chin w sprawie Kościoła w ChRL. To kontrowersyjne, ale i budzące nadzieję, porozumienie ma również konsekwencje dla Tajwanu.

Podobno ten kto poznaje chińską kulturę, ma zapewnioną pracę na całe życie. Dla mnie poznawanie chińskiej i tajwańskiej kultury i religijności oznacza również możliwość zrozumienia tego, czym żyją tutejsi młodzi ludzie i towarzyszenia im w poznawaniu siebie i odkrywaniu Boga.

Piotr Adamek SVD
Tajwan

padamek tajwan03 minMiejscowość w gorach Tajwanu (fot. archiwum Piotra Adamka)

blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2sdefault

Polecamy

  • 1