O Angoli pisano często. Jednak warto przytoczyć kilka statystyk, by lepiej wejść w nasze realia. Według danych ONZ populacja Angoli wynosi obecnie niespełna 33 miliony osób, które zamieszkują obszar cztery razy większy od Polski. Ponad 60% ludzi zamieszkuje miasta, a średnia wieku Angolańczyków nie przekracza 17 lat. Jednym słowem populacja tego kraju jest bardzo młoda, a wskaźnik alfabetyzacji to zaledwie 50%.

Jeszcze 7 lat temu kraj był jednym z najszybciej rozwijajacych się na kontynencie afrykańskim. Wszystko dzięki sprzedaży ropy naftowej i diamentów. Ten „dobrobyt” powodował, iż gospodarka kraju nie była zróżnicowana i łatwiej było wszystko sprowadzać z zagranicy. Nawet banany i pomarańcze!

Taki model gospodarki bardzo sprzyja ogromnej korupcji. Angola jest ósmym najbardziej skorumpowanym krajem świata. Stolica, Luanda, od 10 lat należy do trzech najdroższych stolic świata, a wszystko to przy płacy minimalnej 25 euro na miesiąc!

Jako polscy misjonarze werbiści pracujemy w trzech dość odległych od siebie rejonach. Jednak pomimo bardzo złego stanu dróg staramy się, w ważnych momentach dla zgromadzenia czy ojczyzny, być razem.

Ja pracuję w tym kraju od 15 lat i obecnie jestem już w trzeciej wspólnocie. Wraz z moi proboszczem z Indii i Polakiem, ojcem Edwardem Węgrzynem SVD, pracujemy na podmiejskiej Parafii św. Antoniego w Kifangondo. To właśnie tutaj znajduje się sanktuarium tego świętego oraz Klinika św. Łukasza, której zarząd przejąłem po jej założycielu, ojcu Andrzejowi Fecko SVD, w 2013 roku. Na parafii obsługujemy 16 kaplic i w niedzielę odprawiamy 8 Mszy.

Klinika św. Łukasza w Kifangondo, Angola (fot. Emil Kałka SVD)

Teraz kilka słów o naszej bieżącej sytuacji. Z dniem 22 marca wszystko tutaj się zmieniło. Wprowadzono stan wyjątkowy wraz ze wszystkimi jego ograniczeniami. W pewien sposób nawet dziękuję Bogu, że należę do pokolenia stanu wojennego. Chyba łatwiej znoszę obecność czołgów i wozów bojowych z karabinami maszynowymi wycelowanymi w przemieszczających się ludzi. Niestety nie wszyscy to tak przeżywają. Wzrasta napięcie społeczne, szczególnie wśród młodzieży. Taki stan może mieć nieobliczalne konsekwencje.

W ciągu ostatniego miesiąca ceny niektórych dóbr wzrosły nawet o 2000%! Wystarczy powiedzieć, iż 50 maseczek jednorazowych kosztuje obecnie tyle, co podstawowa wypłata pracownika państwowego, czyli około 50 euro.

Kryzys ekonomiczny w łączności z sytuacją epidemiologiczną, pokazują jak kraj źle wykorzystał swoje bogactwa. Rosnące bezrobocie powoduje zubożenie społeczeństwa, a tym samym wzrasta przemoc. Na ulicach coraz częściej widać wygłodzone dzieci i osoby starsze. Indeks osób zarażonych AIDS i gruźlicą rośnie z dnia na dzień. Zatrważające jest wrażenie, że jedyną niebezpieczną chorobą jest COVID-19, a telewizja i rząd zapomniały o malarii, tyfusie czy innych chorobach tego regionu.

Dziękujemy Bogu, że nasza wspólnota jest bardzo zgrana. Każdy z odpowiedzialnością wykonuje swoje obowiązki. Codziennie rano, przy pustuch ławkach kościoła, modlimy się laudesami i wspólnie odprawiamy Mszę świętą. Wieczorem oczywiście mamy wspólne nieszpory, a w każdą środę dzielenie się Słowem Bożym. W porannych Mszach towarzyszy nam siostra SSpS, z którą współpracuję w klinice. W naszej modlitwie pamiętamy, nie tylko o zmarłych, ale także o wszystkich wspomagających dzieło misyjne.

Obecnie ogromnym dobrem dla nas jest dostęp do Internetu. To bardzo ułatwia kontakt z naszymi najbliższymi w kraju, którzy bardzo się o nas niepokoją i za nas modlą. Dzięki tym kontaktom my także stajemy się spokojniejsi mając świadomość, iż oni również mają się dobrze.

O. Emil Kałka SVD z młodzieżą z Kifangondo (fot. Emil Kałka; za: www.facebook.com/Emil.Kalka)

Korzystając z tej okazji pragnę bardzo podziękować dyrektorowi naszej werbistowskiej prokury misyjnej i sekretarzowi misji. To dzięki ich wysiłkowi mamy możliwość odprawiania intencji. Będąc w Polsce, jeśli Bóg pozwoli, staną się one źródłem naszego leczenia, dentystów i nowych okularów. Po kolejnych trzech latach pobytu na misji w Afryce trzeba „oddać stary samochód do kapitalnego przeglądu i remontu”.

Myślę, że my w Angoli jesteśmy, jak na razie, w pewien sposób uprzywilejowani. Dotychczas oficjalnie odnotowano tylko 27 przypadków zakażenia koronawirusem i są to wyłącznie pasażerowie lotów z Europy. Dwie osoby zmarły, a 19 nadal traktuje się jako zarażone. Co będzie dalej trudno przewidzieć. Pomimo ograniczeń, życie na ulicach płynie jak przed pandemią. Praktycznie nie mamożliwości, aby to zatrzymać.

Niestety, gdy myślę o przyszłości, to wydaje mi się być mroczna. Nie tylko z powodu konsekwencji COVID-19, które jeszcze przez długi czas będziemy odczuwali, ale także z powodu niskich cen ropy naftowej. Taki stan gospodarki światowej może mieć nieodwracalne negatywne konsekwencje dla zdrowia ludzi w Angoli. Może również źle wpłynąć na sytuację społeczną i moralną mieszkańców, a w szczególności młodzieży. Przeraża mnie wizja ubóstwa, głodu, zubożenia społeczeństwa, a co za tym idzie wzrostu przemocy i prostytucji.

Wierzę jednak, iż ten naród, który przez ponad 30 lat wojny nie stracił wiary, także na swój sposób pokona wszystkie obecne przeciwności, a Matka Boska będzie dalej ochraniała go płaszczem swej opieki.

Emil Kałka SVD
Kifangondo, Angola 
Za: Komunikaty SVD

Jedna z kaplic należących do Parafii św. Antoniego w Kifangondo, Angola (fot. Emil Kałka; za: www.facebook.com/Emil.Kalka)

blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2sdefault

Polecamy

  • 1