Od kilku miesięcy słyszymy o pandemii koronawirusa. Do Boliwii ta epidemia dotarła miesiąc temu i wprowadziła totalne załamanie na wszystkich płaszczyznach życia społecznego, publicznego i politycznego.

O pierwszym przypadku w naszym mieście Oruro dowiedzieliśmy się 11 marca i prawie natychmiast nasze władze podjęły środki ostrożności. Zostały zamknięte szkoły, targowiska, apteki i wszystkie inne punkty spotkań. Zamknięto granice między państwami, a nawet między poszczególnymi miastami i wioskami. Wszyscy utknęli w miejscu. Czas po prostu się zatrzymał, a my razem z nim.

W kościołach przestano organizować nabożeństwa i publicznie odprawiać Eucharystię. Tak więc ta wojna z niewidzialnym wrogiem dotarła również do nas. Wojsko i policja wyszły na ulice, coraz bardziej widać stan zagrożenia i ograniczenia. Wszelkie próby uzyskania jakiegoś pozwolenia kończą się na składanych prośbach.

Wprowadzono stan wyjątkowy w całym kraju. Pozwalają nam wychodzić na ulicę tylko trzy razy w tygodniu (wtorek, środę i piątek). Według numeru w moim dowodzie ja mogę wychodzić w środę od 7 do 12 i tylko na konieczne zakupy. Msze Święte są transmitowane przez Internet, a Kościoły, tak jak wszystko, pozamykane.

Tak więc czekamy, co będzie dalej. Wyjście z domu w innym niż wyznaczony czasie jest karane 1000 boliviano (około 500 złoty). Jest to połowa miesięcznego wynagrodzenia pracownika i naddatek 8 godzin aresztu. Dzięki tak wielkim zaostrzeniom wirus przestaje się rozwijać. W całym naszym półmilionowym mieście jest tylko 8 zakażonych, a w pozostałej części kraju pandemia się rozwija i jest już około 200 zakażonych i 20 zmarłych [tekst datowany jest na 7 kwietnia 2020 roku – przyp. red.]

covid boliwia02 minBr. Krzysztof Walendowski SVD rozdziela żywność w parafii katedralnej w Oruro (fot. za https://www.facebook.com/cristobalsvd)

Niestety wielu ludzi zaczyna cierpieć głód. Wielu straciło miejsca pracy, zwłaszcza pracy sezonowej. Kilka dni temu udało nam się otrzymać pozwolenie na robienie zbiórki żywności i datków, za które możemy zrobić jakieś zakupy i dostarczyć wyżywienie najbardziej potrzebującym. Są to samotne matki, rodziny wielodzietne, osoby starsze i niepełnosprawni. Są to także liczne grupy migrantów z Wenezueli, którzy opuścili swój kraj w poszukiwaniu lepszego życia.

Tak wygląda sytuacja w Boliwii. Ludzie w swoich domach codziennie o godzinie 19.00 gromadzą się na modlitwie. A my misjonarze staramy się nieść pomoc tam, gdzie tylko możemy i na ile środki nam pozwalają. Przez ostatnie 2 dni rozdaliśmy 400 paczek żywieniowych, w których są podstawowe produkty, tj. ryż, cukier, mąka, makaron i 2 puszki sardynek. A dla dzieci paczka ciastek. Codziennie wszyscy modlimy się o powstrzymanie pandemii w naszym kraju, jak również na całym świecie. Niech Pan nam błogosławi!

W tych trudnych czasach warto zobaczyć uśmiech i drobne gesty wdzięczności, jak choćby podanie ręki mimo zakazu.

Krzysztof Walendowski SVD

covid boliwia02 minSpotkania z ludźmi i rozdział żywności w parafii katedralnej w Oruro (fot. za https://www.facebook.com/cristobalsvd)

line pionowa10x100px minBr. Krzysztof Walendowski SVD pochodzi z Cielczy w Wielkopolsce. W Boliwii pracuje od 2014 roku. Posługuje w parafii katedralnej w mieście Oruro na płaskowyżu Altiplano w zachodniej części kraju, gdzie ordynariuszem jest bp Krzysztof Białasik SVD. Br. Krzysztof jest jego sekretarzem. Prowadzi profil na Facebooku, gdzie można przeczytać więcej o jego pracy i życiu.

 

blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2sdefault

Polecamy

  • 1