27 sierpnia 2018 roku w klasztorze sióstr Służebnic Ducha Świętego w Sulejówku koło Warszawy po długiej i bolesnej chorobie odszedł po wieczną nagrodę o. Konrad Keler, werbista, w 70 roku życia, w 52 roku życia zakonnego i 45 roku kapłaństwa.

O. Keler był wykładowcą Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie, przez dwie trzyletnie kadencje prowincjałem Polskiej Prowincji Księży Werbistów (1986-1992) i przez trzy sześcioletnie kadencje radcą generalnym w Rzymie, w tym 12 lat jako wicegenerał Zgromadzenia Słowa Bożego (1994-2012).

Konrad Keler urodził się 4 listopada 1948 roku w Syryni koło Rybnika, jako syn Karola i Wiktorii z domu Staniczek. Miał jednego, o cztery lata starszego, brata. Szkołę podstawową ukończył w 1962 roku, a liceum w Wodzisławiu (1966).

Po maturze wstąpił do Zgromadzenia Słowa Bożego w Pieniężnie, gdzie 8 września 1966 roku rozpoczął nowicjat. W Misyjnym Seminarium Duchownym odbył studia filozoficzne i teologiczne. Po ich ukończeniu, z powodu słabej kondycji fizycznej swej matki, 6 maja 1973 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa pomocniczego z diecezji katowickiej, księdza biskupa Józefa Kurpasa. Miało to miejsce w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego w Syryni, w którym też był ochrzczony.

Jeszcze tego samego roku rozpoczął specjalistyczne studia z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, które po pięciu latach uwieńczył doktoratem. Po ukończeniu studiów został wykładowcą dogmatyki w Pieniężnie.

W 1986 roku został wybrany na prowincjała Polskiej Prowincji Werbistów i urząd ten pełnił przez dwie trzyletnie kadencje. W roku 1994 został wybrany na sześcioletnią kadencję radcy generalnego w Rzymie. Przez dwie kolejne kadencje pełnił funkcję wicegenerała. Był pierwszym polskim werbistą na tak wysokim stanowisku w Zgromadzeniu.

Był to 18-letni okres wytężonej pracy dla dobra Zgromadzenia i Kościoła, czas wizytacji generalnych w ponad 70 prowincjach misyjnych, o różnych kulturach i językach. Mimo tak rozlicznych zajęć znajdował czas, by z czytelnikami naszego miesięcznika "Misjonarz" dzielić się swymi spostrzeżeniami i refleksami z misji. Ukazały się one nakładem Wydawnictwa Verbinum w czterech tomach. Jest też autorem licznych rozpraw naukowych.

Po ukończeniu swej wieloletniej służby w centrum Zgromadzenia, w 2012 roku na własne życzenie wrócił do swej macierzystej prowincji zakonnej. 13 stycznia 2013 roku otrzymał od prowincjała Polskiej Prowincji skierowanie do Domu Misyjnego Ducha Świętego w Warszawie, z przeznaczeniem na kapelanię sióstr misjonarek Służebnic Ducha Świętego w Sulejówku. Znalazł się w ten sposób niemal w centrum spraw Kościoła i Zgromadzenia w Polsce. Już w tymże 2013 roku wygłosił trzy serie rekolekcji dla współbraci Polskiej Prowincji. W 2014 roku został przez Konferencję Episkopatu Polski powołany na konsultora Komisji Episkopatu Polski d/s Misji.

Czas powrotu do macierzystej Prowincji stał się dla o. Konrada czasem cierpienia i choroby. W miarę sił w krótkich okresach regresji choroby nowotworowej, udzielał się publicznie w mediach i nie zaprzestał działalności publicystycznej.

O. Konrad Keler był człowiekiem nieprzeciętnej inteligencji i wielkiego taktu w obcowaniu z innymi. Przejawiało się to zwłaszcza podczas wizytacji współbraci w krajach misyjnych. Miał dar rozumienia ludzi, dar radosnej służby Bogu i bliźniemu oraz dar cierpliwego znoszenia choroby.

Msza św. dziękczynna za życie i posługę śp. o. Konrada odbyła się 29 sierpnia 2018 roku w domu zakonnym Sióstr Misyjnych Służebnic Ducha Świętego w Sulejówku (ul. Wspólna 45), zaś ceremonie pogrzebowe 31 sierpnia 2018 roku w Misyjnym Seminarium Duchownym w Pieniężnie.

Niech Pan sam będzie mu nagrodą!

o. Alfons Labudda SVD


 

Kazanie prowincjała werbistów
na Mszy pożegnalnej śp. o. Konrada Kelera SVD w Sulejówku
29.08.2018 

„Bóg chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). W rezultacie pojawiają się w Kościele tacy ludzie, którzy przyjmują na siebie (misję) głoszenie Ewangelii”… Bóg wybiera ich i posyła.

To fragment z książki „Elementy teologii misyjnej” – dyscypliny bardzo drogiej każdemu werbiście, w tym szczególnie śp. o. Konradowi Kelerowi.

Ekscelencjo Księże Biskupie, Najbliższa Rodzino św. p. o. Konrada, drogie siostry zakonne, czcigodni księża, drodzy współbracia, wszyscy tu zebrani – szczególnie wy wszyscy, którzy przychodzicie do tej kaplicy, gdzie swą posługę, przez ostatnie 6 lat sprawował jako kapelan o. Konrad Keler.

„Bóg chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni, dlatego wybiera i posyła tych, którym zostaje powierzone misjonowanie” - tak mówi dalej owa książka z teologii misji.

Być misjonarzem – misjonować.

Kto to jest misjonarz? I co to jest misjonowanie?

Werbistą - misjonarzem – był przecież o. Konrad.

Czy bycie misjonarzem i misjonowanie to wyjazdy za granicę, czy misjonowanie, to zwiedzanie innych krajów? Czy bycie misjonarzem - misjonowanie to podróże i przygody?

W jakiejś części, patrząc bardzo powierzchownie – ktoś mógłby odnieść takie wrażenie.

Ale bycie misjonarzem i misjonowanie, to przecież nie beztroska i szukanie przyjemności.

Bycie misjonarzem - misjonowanie, owszem to przygoda - przygoda z Bogiem. I misjonowanie, to przed wszystkim troska o Kościół, o rozwój Kościoła; bycie misjonarzem, to pasja na rzecz Ewangelii, to stałe zabieganie i troska o sprawy Boga.

A w Ewangelii Jezus kieruje do nas słowa – i objawia nam wolę Ojca, którą jest, aby każdy, kto wierzy w Syna, miał życie wieczne.

Moi drodzy, my gromadzimy się tu, by Panu Bogu podziękować za dar życia naszego współbrata, którego Bóg obdarzył powołaniem misyjnym. Obdarzył powołaniem i wezwał do Zgromadzenia Słowa Bożego – do Misjonarzy Werbistów.

Bóg wezwał o. Konrada i rozpalił w nim również to pragnienie, pasję na rzecz Ewangelii, pasję na rzecz misji. Rozpalił gorliwą troskę o sprawy Boga.

I Pan Bóg w swej hojności, nie tylko obdarzył go powołaniem, ale także wyposażył w liczne talenty, które – jak to pokazuje bogate i obfite życie o. Konrada – on tych talentów nie zakopał, on ich nie zmarnował. On owe talenty rozwinął, obficie pomnożył i wprzągł w tą wielką misję głoszenia Ewangelii Zbawienia.

Swoją drogę życiową śp. o. Konrad rozpoczął w Syryni, na Śląsku. Urodził się i wychował w gorliwej i wiernej Bogu rodzinie i wśród gorliwych i wiernych Bogu ludzi.

A drogę misyjną rozpoczął w naszym Seminarium w Pieniężnie na Warmii. Tam odbył nowicjat, złożył śluby zakonne. Tam również odbył całą formację seminaryjną.

Święcenia kapłańskie ze względu na stan zdrowia mamy – otrzymał w rodzinnej parafii – w Syryni.

I od razu po przyjęciu święceń, o. Konrad został wysłany na studia do Rzymu. Na Gregorianie przez 5 lat studiował dogmatykę.

Gdy wrócił z obronionym doktoratem – wrócił z jeszcze lepiej rozwiniętymi przymiotami prawdziwego misjonarza: z inteligencją i charakterem, z wrażliwością i otwartością.

I te wszystko przymioty, cechy, talenty bardzo przydały się w ówczesnej polskiej rzeczywistości. W komunistycznej rzeczywistości.

Przez wiele lat był członkiem zarządu prowincji, a w 1986 r. został przełożonym prowincjalnym. I to Jemu przypadło też prowadzić nasze Zgromadzenie, tu w Polsce w czasie lat przełomu, w czasie rozpadu komunizmu.

Wtedy też otwarły się nowe możliwości pracy misyjnej na Wschodzie, w krajach byłego Związku Radzieckiego. I to dzięki jego odwadze, jego pasji misyjnej rozpoczęliśmy pracę na Białorusi, w Rosji i Ukrainie.

„Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjedzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę…" - słyszeliśmy w proklamowanej Ewangelii.

I o. Konrad tak kroczył przez życie – nikogo nie odrzucając, a oddając wszystkie swoje zdolności i talenty Kościołowi i misjom.

W 1992 r. po zakończeniu posługi, jako prowincjał w Polsce, wyjechał na Filipiny. Ale już w 1994 r. na Kapitule Generalnej został wybrany do zarządu generalnego naszego Zgromadzenia. W Rzymie, w naszym generalacie, spędził kolejne 18 lat, w tym 12 jako wice przełożony generalny.

Pragnienie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni, aby każdy, kto wierzy miał życie wieczne – to pragnienie Boga, które za swoje ma mieć każdy misjonarz.

I misjonarz, jak to można wyczytać w „Elementach teologii misyjnej”, ma charakteryzować się: inteligencją, prostolinijnością, charakterem i wrażliwością.

Takim był śp. o. Konrad. Sam pracowity, zdyscyplinowany, nie akceptujący bylejakości, zawsze wrażliwy na innych i jednocześnie kulturalny, serdeczny, skromny.

Sam o. Konrada – poznałem najpierw jako wykładowcę teologii w naszym Seminarium w Pieniężnie. Pomimo, że pełnił wtedy urząd prowincjała, co wiązało się różnymi, licznymi obowiązkami, prowadził dla nas wykłady z dogmatyki.

I pamiętam tam moje zaskoczenie, kiedy to na egzaminie o. Konrad nie pytał z tez, czy regułek, ale ciekawiło go co myślę na dyskutowany temat.

Zaskoczyło mnie właśnie pozytywnie to, że wykładowca teologii i prowincjał interesował się tym, co myśli młody student.

Wielki szacunek do każdego napotkanego człowieka, wielka kultura osobista, ogromna wiedza, a przed wszystkim mądrość.

Mądrość, której szukał; mądrość, którą jak prawdziwy mistrz potrafił z innych wydobywać; mądrość, którą starał się dzielić.

Taki był nasz Ojciec.

Ostatnie lata przeżyliśmy należąc razem do naszego Domu Misyjnego w Warszawie. Ojciec mieszkał tu w Sulejówku, a nasza Werbistowska wspólnota na Ostrobramskiej.

I do ostatnich swoich dni starał się żyć wiernie, jako werbista, misjonarz. Szczerze zainteresowany tym, co dzieje się w świecie, żywo zainteresowany i zaangażowany w to, co działo się Kościele i w naszym Zgromadzeniu.

To do niego, tu do Sulejówka, przyjeżdżali nasi współbracia z różnych stron, także z Rzymu, chcąc się z nim spotkać, od niego zaczerpnąć, poradzić się.

Systematyczny, uporządkowany, pomimo bardzo ciężkiej choroby, starał się wiernie żyć jako osoba konsekrowana, jako kapłan i zakonnik.

Eucharystia, tak mówił – to życie, to nowe życie. I jak twierdził, nigdy się na Eucharystii nie męczył, choć nieraz widać było, że bardzo cierpiał. I choć cierpiał, to jednak nie chciał zwracać na siebie uwagi, nie chciał absorbować, zajmować innych.

Moi Drodzy, dziś dziękujemy Bogu za życie śp. Ojca Konrada – życie obfite, życie bogate, życie pełne.

O. Konrad, obdarowany talentami, sam tych bogactw, tych talentów - nigdy nie zachowywał dla siebie. Dzielił się i obdarowywał tymi owocami innych. Stąd tak wielka rzesza jego przyjaciół, ludzi, którym jako człowiek i kapłan towarzyszył.

Ostatnim bogactwem, którego miał w tych ostatnich latach w nadmiarze, to było cierpienie. Ale i tu był misjonarzem.

Gdy 2 miesiące temu udawaliśmy się na kapitułę generalną do Rzymu, powiedział mi i potem jeszcze napisał, że towarzyszy nam modlitwą i cierpieniem. I to swoje cierpienia ofiarowuje w intencji misji, w intencji naszego Zgromadzenia, w intencji całego Kościoła. Misjonarz do końca.

„Bóg chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” – pisał św. Paweł do Tymoteusza.

Tym pragnieniem żył też śp. O. Konrad. I co więcej, on chciał, pragnął i wiele w tym kierunku czynił, by tym pragnieniem żyli też i inni ochrzczeni. Bo o. Konrad wiedział, że skarb i dar wiary jest jak to światło, którego nie można trzymać pod korcem, tylko dla siebie. On miał świadomość, że łaska i dar wiary, jest jak to miasto, którego nie można ukryć na górze.

A poznanie Prawdy, to poznanie i przyjęcie Jezusa, naszego Pana i Zbawcy. Bo to On – Jezus – jedynie On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Moi drodzy, gromadzimy się tu, by Panu Bogu podziękować za dar życia naszego Współbrata – zakonnika, kapłana, misjonarza, śp. ojca Konrada, który zmarł.

„Ale to głupim się zdaje, że pomarli – dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”.

I wypowiadając słowa wdzięczności wobec Boga, za dar życia śp. Ojca Konrada nie może zabraknąć też słów wdzięczności wobec Bożych ludzi, słów serdecznych podziękowań dla tutejszej wspólnoty - dla Sióstr Służebnic Ducha Świętego, które otoczyły Ojca serdeczną opieką, przez cały okres jego tutaj pobytu, a szczególnie w czasie choroby i to do ostatniej chwili życia. Kochane Siostry Bóg zapłać…

Nie może też zabraknąć słów wdzięczności dla wielu osób świeckich, przyjaciół, dobrodziejów, którzy w różny sposób starali się o. Konradowi pomóc w czasie jego życia, a też w tych ostatnich, trudnych chwilach.

W imieniu Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego, jako prowincjał, dziękuję za wszelkie dobro, które zostało okazane naszemu współbratu. A wszystkim tu zgromadzonym – na czele z ks. Bp. Romualdem – dziękuję za obecność i modlitwę na tej Mszy św.

A dziękując Bogu, za to, że mieliśmy o. Konrada między sobą, pamiętajmy czym żył o. Konrad: „Bóg chce, by wszyscy ludzie zostali zbawieni…”

Prośmy więc miłosiernego Boga, by tym zbawieniem również o. Konrada obdarzył i do radości nieba przyjął.

I dziękując, spróbujmy i my w naszej codzienności być rzeczywiście prawdziwymi świadkami naszej wiary; spróbujmy przejąć się i żyć, tym pragnieniem Boga, które za swoje przyjął i nim żył o. Konrad: by każdy jeden człowiek został zbawiony, każdy człowiek, każdy jeden…

Amen.


 

blog comments powered by Disqus