neoprezbiterzy top

 

Bóg powołuje nas w różny sposób. Niektórzy zostają zakonnikami – ta droga powołania czasem objawia się prosto i od razu ją poznajemy, że Bóg nas powołuje do tego stanu. Niekiedy jednak to inni ludzie przypominają nam, że Bóg rzeczywiście nas powołuje na tę drogę. Ich obecność również pomaga w tym, byśmy lepiej przyjrzeli się naszemu życiu, jak też zachęca do podjęcia decyzji na całe życie. Rzadko kiedy możemy rozpoznać życiową drogę bez pomocy innych. Tego właśnie doświadczyłem w moim życiu i w moim powołaniu.

Urodziłem się jako drugie dziecko 13 kwietnia 1990 r. w małej wiosce Tude w regionie Ngada na wyspie Flores w Indonezji. Mam dwóch braci i siostrę. Kiedy byłem mały, nigdy nie pojawił mi się pomysł, żeby pójść do zakonu. Dzieciństwo spędziłem z rodzicami w wiosce i tam skończyłem szkołę podstawową, potem chodziłem do gimnazjum w Ende i mieszkałem u wujka. Kiedy kończyłem gimnazjum, chciałem pójść do liceum. Pewnego dnia tata powiedział, że w Labuan Bajo (na zachodzie wyspy) odbywa się rekrutacja kandydatów do niższego seminarium duchownego. Zapytał mnie, czy chciałbym pójść do takiej szkoły. Ta propozycja zainteresowała mnie i wydała się odpowiednia, dlatego odpowiedziałem twierdząco. Jednak zrodziło się pytanie, czy dam radę – ze względu na dużą liczbę kandydatów i konieczność zdania testu egzaminacyjnego. Tata wówczas powiedział, że nie zaszkodzi spróbować. Do testu przystąpiło prawie 600 uczestników z różnych parafii, a w seminarium było tylko 70 miejsc. Wróciłem do domu i przez miesiąc czekałem na wynik. Dzięki Bogu, nadeszła pozytywna informacja: zdałem i mogłem wstąpić do Niższego Seminarium Duchownego im. Jana Pawła II w Labuan Bajo.

Podczas nauki w seminarium w latach 2005-2009 słyszałem dużo opowieści o werbistach od ojców pracujących w nim. Zainteresowałem się ich zgromadzeniem i zdecydowałem, że pójdę do werbistów. W 2009 r. wstąpiłem do nowicjatu, który trwał dwa lata i w 2011 r. złożyłem pierwsze śluby zakonne w Zgromadzeniu Słowa Bożego. Po wakacjach podjąłem studia filozofii i teologii w Wyższym Seminarium Misyjnym w Ledalero. Przez cztery lata żyłem według normalnego dla seminarzysty stylu życia, opartego na modlitwie, nauce, pracy fizycznej i życiu wspólnotowym. Każdy seminarzysta musi przestrzegać obowiązujących reguł. W 2015 r., kiedy skończyłem filozofię, przyszedł czas na praktykę pastoralną. Chciałem pojechać wtedy do niedalekiej Papui-Nowej Gwinei i napisałem podanie do przełożonego (oprócz mnie podania złożyło 36 kleryków). Prefekt poinformował nas, że od werbistów z Polski przyszło zaproszenie na studia dla dwóch kleryków. Jeśli ktoś z nas chciałby podjąć takie wyzwanie, musiał zgłosić je na piśmie. Przez kilkanaście tygodni nikt nie złożył podania, bo nikt nie chciał jechać do Polski. Ja również. Niewiele wiedziałem o Polsce i Polakach. Słyszałem tylko, że język polski jest bardzo trudny do nauki. Jeśli ktoś mówił o Polsce, to tylko o Janie Pawle II i o Robercie Lewandowskim – oni są znani na całym świecie. Jednak ponieważ nikt z nas nie chciał dobrowolnie jechać na studia do Polski, umówiliśmy się z prefektem, że będziemy głosowali na kandydatów: kto zbierze najwięcej głosów, pojedzie. Okazało się, że ja i kleryk Franek „wygraliśmy wybory”, otrzymując największą liczbę głosów. Nie pozostało nam nic innego, jak przygotować wszystko do dalekiej wyprawy. W październiku 2015 r., po długiej i męczącej podróży przylecieliśmy do Polski.

Tak więc obecnie mieszkam w Polsce. Skierowany zostałem do posługi w Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego. Doświadczam życia studenta uczącego się w trudnym, obcym języku i misjonarza posługującego daleko od ojczyzny. Żyję w innej kulturze i innym klimacie, posługuję się innym językiem. Początkowo było mi bardzo trudno i właściwie tak jest do tej pory. Jednak to nie znaczy, że poddaję się w walce. Nie należy unikać wyzwań, ale stawać przed nimi z odwagą. Teraz, po kilku latach doświadczenia rozumiem, że nie muszę się bać, ponieważ dużo osób mi pomaga. I wierzę w to, co najważniejsze, że Bóg zawsze jest ze mną.

Yulius Dionisius Dua SVD

neoptezbiterzy folderek2020 str a