• Traktują naszą pracę jako znak nadziei

    Na tym etapie uchodźcy w obozie otrzymują 8 kg mąki kukurydzianej i 0,6 litra oleju miesięcznie na osobę. Oczywiście to nie wystarcza, na cały miesiąc, niezależnie od tego czy mamy pandemię, czy nie - mówi o. Andrzej Dzida SVD pracujący w obozie dla uchodźców Bidibidi w Ugandzie. - Pomagamy na ile możemy, ale nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim potrzebującym. W obozie jest dużo wielodzienych rodzin, nawet z szestastoma dziećmi, dlatego w pierwszej kolejności staramy się pomagać im, a także wdowom i sierotom.

  • Covid-19 w Angoli

    22 marca wszystko tutaj się zmieniło. Wprowadzono stan wyjątkowy wraz ze wszystkimi jego ograniczeniami. W pewien sposób nawet dziękuję Bogu, że należę do pokolenia stanu wojennego. Chyba łatwiej znoszę obecność czołgów i wozów bojowych z karabinami maszynowymi wycelowanymi w przemieszczających się ludzi. Niestety nie wszyscy to tak przeżywają. Wzrasta napięcie społeczne, szczególnie wśród młodzieży.

  • Koronawirus w Afryce

    Koronawirus pojawił się we wszystkich afrykańskich krajach, w których pracują werbiści. Nasza praca w Afryce polega głównie na ewangelizacji, a do tego zdecydowana większość ludzi w naszych parafiach żyje na poniżej granicy ubóstwa. Zrozumiałe jest zatem, że efekty pandemii i skutki działań rządów mają dewastujący wpływ na życie ludzi.

    Tutaj większość zwykłych ludzi żyje z dnia na dzień. Dla wielu luksusem jest jeden porządny posiłek dziennie, wielu wykonuje najprostsze prace, by zarobić na kawałek chleba. To właśnie oni stanowią większość naszych parafialnych wspólnot, więc zamknięcie związane z koronawirusem ma na nich katastrofalny wpływ.

  • Duchowo będziemy razem i bezpieczni

    W tym roku, po raz pierwszy w życiu, Wielkanoc spędziłem zamknięty w domu - na południe od Santa Cruz, niedaleko słynnej z biedy dzielnicy, gdzie zwykle robię zakupy, zanim dotrę do domu. (...) Ponowne, w 2020 roku, przeżycie męki i zmartwychwstania Jezusa, w obliczu zagrożenia koronawirusem zrobiło na mnie ogromne wrażenie i zmieniło mnie. Jak bardzo chciałbym, aby moje sumienie zmartwychwstało wraz z Chrystusem? Jak bardzo chciałbym, aby moje życie było zdrowe w ciele i na duchu? Jak bardzo chciałbym, aby mój bliźni był bardziej częścią mnie samego i ja częścią niego?

  • Cieszą się, że z nimi zostaliśmy

    Zamykanie większości miejsc pracy, w szczególności w miastach, prowadzi do problemów z przeżyciem większości biednych mieszkańców przedmieść i slumsów stolicy kraju, którzy pracują na dniówki. Jeśli od 20 marca, czyli przez prawie miesiąc nie mają z czego żyć, możecie sobie wyobrazić, co się dzieje w większości biednych rodzin z przedmieść.

    Część młodych chłopaków, którzy byli wysłani przez rodziny, aby przywieźć pieniądze, teraz wraca na wieś z niczym. Zresztą na wsi sytuacja też nie jest dobra, gdyż nie mogą sprzedać wszystkich produktów na rynku, a nie mają specjalnych miejsc do magazynowania.

  • Bóg pochyla się nad każdą osobą

    Moja wyprawa, z której wróciłem kilka dni temu, objęła dwa dystrykty: Vohilava i Mahavoky. Skończywszy rekolekcje w Vohilava, bezpośrednio udaliśmy się do Mahavoky. Gdy to piszę wszystko sprawnie wygląda, ale nie da się ukryć, że wybraliśmy się w drogę w zły czas tzw. depresji tropikalnej.

    Nad  ludźmi modliliśmy się do wieczora, przez 5 godzin. Ale warto było, widząc jak ludzie rodzą się do nowego życia, uwolnieni i uzdrowieni. Widzę jak Bóg szczególnie pochyla się nad każdą osobą, aby ją pociągnąć do nowego życia łaski i wiary.

  • Zupełnie inny Wielki Post

    Dostosowując się do wszelkich wytycznych, aby jak najszybciej zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii koronawirusa i denga, do ostatniego dnia marca w parafii odwołane są wszystkie zajęcia duszpasterskie. Dlatego też nadmiar wolnego czasu wykorzystuję na zaległe sprawy: czytanie książek, oglądanie filmów religijnych. A także na lepsze przygotowanie się do Wielkiego Tygodnia, jeśli zaplanowany stan epidemiologiczny nie przedłuży się.

    Jak mówi wielu parafian, jest to okres wyjątkowy. Zupełnie inny Wielki Post, przerwany w połowie. I miejmy nie tylko cichą nadzieję, aby taki sam nie był też Wielki Tydzień i same święta Zmartwychwstania Pańskiego.

  • Miłość wszędzie jest potrzebna

    18 marca 2020 roku zmarła w Raciborzu s. Dawida Wiesława Strojek SSpS, wieloletnia misjonarka w Papui Nowej Gwinei. Wielu z nas poznało bliżej jej życie i pracę dzięki dokumentowi „Polscy misjonarze” w reżyserii Simona Targeta.

    Dawida nie lubiła zbytnio bycia filmowaną, choć cierpliwie odpowiadała na moje niekończące się pytania – pisze Simon Target na profilu facebookowym The Polish Missionaries. - Ale postanowiła mi pomóc i tylko dzięki niej udało mi się pokazać historię kilku ludzi, którym uratowała życie.

  • Nauczyłem się uważnie słuchać ludzi

    Istnieje ogromna potrzeba poprawy warunków higienicznych w obozie. Dlatego zacząłem zachęcać ludzi, by wykształcili w sobie świadomość higieny. Chodziło o to, by zaczęli traktować Dzaleka jako swój dom i tym samym by starali się dbać o jego czystość. Odzew ludzi był niezwykły i mogę powiedzieć, że dziś zadowoleni są z efektów.

    Teraz sami podejmują odpowiednie działania, a co najważniejsze wykształcili w sobie poczucie odpowiedzialności.

  • Dni Młodych w Bidibidi

    W poniedziałek 13 stycznia rozpoczęliśmy Bidibidi Youth Days. W naszym obozie Bidibidi samej młodzieży i dzieci poniżej 18 roku jest prawie 210 tys. Niestety, ze względu na odległości pomiędzy poszczególnymi strefami, przedstawiciele nie wszystkich kaplic zdołali dotrzeć do Swingi w 2 strefie obozu. Jednakże bardzo się cieszyliśmy, że byli reprezentanci ze wszystkich pięciu stref i prawie połowy ze wszystkich kaplic.

    Młodzież dochodziła z poszczególnych kaplic już od niedzielnego popołudnia, aby od poniedziałku rozpocząć festiwal piosenki. Każdy z chórów przygotował 4 pieśni, a dodatkowo był konkurs przedstawień teatralnych.

  • À nous les jeunes - spotkania młodzieży w Togo

    Od samego początku, czyli od 2014 roku, gdy zacząłem tutaj pracować, widziałem, że młodzieży jest dużo. Są zaangażowani w różnych grupach modlitewnych i stowarzyszeniach. Tego czego im brakowało, to takiego zwykłego bycia razem. Przyznam, że w głowie miałem wspomnienie jeszcze naszych pieniężnieńskich czuwań.

    Wraz z grupą „naszych” młodych, o których wiedziałem, że są zaangażowani w parafii, zaczęliśmy myśleć co robić? Ja opowiedziałem o tym, co mieliśmy w Polsce i co możemy zrobić tutaj. Nie można zrobić dokładnej kopii. To, co sprawdza się w Polsce, nie musi się sprawdzić tutaj.

  • Wtedy siewca wyszedł siać

    Wszyscy zastanawiali się, gdzie papież pojedzie. Wielkim zaskoczeniem było, że odwiedzi tylko stolicę. Nie przeszkodziło to jednak wielu katolikom, żeby podróżować przez dwa lub nawet trzy dni w jedna stronę, by spotkać następcę św. Piotra.

    Jakie było zdziwienie Malgaszy, gdy okazało się, że papież nie mówi po francusku – każdy biały vazaha, to Francuz. Wielkie brawa wybuchły, gdy papież powiedział jedno słowo po malgasku: fihavanana, które jest podstawą społeczeństwa malgaskiego, a oznacza nawet coś więcej niż solidarność.

  • Centrum Pomocy Trędowatym Karunalaya

    Centrum Karunalaya (Karunalaya Leprosy Care Centre) położone jest w mieście Puri w indyjskim stanie Odisha. Założone zostało w 1975 roku przez o. Mariana Żelazka SVD, by zapewnić dach nad głową, wyżywienie, edukację, pomoc medyczną i socjalną dla ludzi, którzy przez Hindusów uważani byli za nietykalnych.

    Sercem Karunalaya jest oddział szpitalny z 22 łóżkami. Pacjenci przyjmowani są tutaj na krótkookresowe terapie, w tym opatrywanie owrzodzeń będących częstymi powikłaniami związanymi z trądem. Ponieważ wielu pacjentów nie ma szans na dostanie się do innych szpitali, pomagamy również w leczyć inne schorzenia.

  • W Bandundu

    Bandundu to miasto biedne i zacofane. Mieszkańcy w większości żyją tu z uprawy roli, rybołówstwa i drobnego handlu. Ludziom żyje się ciężko, ponieważ tu nadal wszystko robi się ręcznie – nie ma żadnych maszyn, ani zwierząt pociągowych.

    Ludzie są bardzo wychudzeni, niedożywieni i schorowani. Śmiertelność dzieci i młodych osób jest bardzo duża. Bardzo dużo dzieci nie chodzi do szkoły, bo nie ma kto im opłacić nauki, chorzy pozostają bez środków na leczenie. To nasze ciągłe wyzwanie.

  • Odnajdując znaczenie smutku

    Kiedy trzy lata temu Phu był ciągle niewinnym młodzieńcem. Potrafił być takim, mimo iż życie nie szczędziło mu cierpień. Oboje rodzice zmarli na AIDS, być może nawet był przy ich śmierci. Zajęli się nim krewni, którzy przyprowadzili go do Centrum i odtąd mieszkał w Domu Matki Maryi.

    Historie innych młodych ludzi w Centrum są podobne. Urodzili się z nieuleczalną chorobą i przez całe dotychczasowe życie musieli znosić brzemię odrzucenia i dyskryminacji. Są naprawdę odrzuconymi i zapomnianymi przez świat.

  • Matka Boska od kontenerów

    Myślałem, że bp Chindekasse żartuje mówiąc, iż jest pomysłodawcą i architektem jedynego chyba na świecie kościoła postawionego z kontenerów magazynowych! A modląc się za swoich parafian, z dumą podkreśla, że poleca ich opiece Matki Bożej od kontenerów: „Matko Boska, od kontenerów – módl się za nami”!

    Na moją niefrasobliwą uwagę, że chyba żartuje, stanowczo zaprzeczył. I dodał, iż chętnie zabierze nas na to miejsce i osobiście pokaże nam jedyny w swoim rodzaju obiekt sakralny: kościół z kontenerów.

  • Pożegnanie ze STAR-em

    Bywało różnie. Często z dumą siadałem za kierownicą. Ale nierzadko też leżałem pod samochodem. Za kierownicą zawsze zasiadam sam – dla mojego dobra i dobra ciężarówki. Ale dzięki temu mój STAR, nie bez kłopotów, nadal służy potrzebom Kościoła i naszym zgromadzeniom.

    Jednak wszystko ma swój kres. Czas biegnie nieubłaganie. Trzeba być realistą. Ciężko będzie wkrótce pożegnać się ze starym, wysłużonym »przyjacielem«, towarzyszem mojej doli i niedoli po angolskich drogach misyjnych.

  • U św. Piotra Klawera – patrona niewolników

    Cartagena de Indias na północnym wybrzeżu Kolumbii to miasto założone w 1532 r. przez Pedra de Heredię na terenie zamieszkanym przez Indian Calamari. Miasto jest niezwykłą perełką – Stare Miasto swoją architekturą zapiera dech w piersiach. Co ciekawe, to tu co roku odbywają się wybory Miss Kolumbii.

    W styczniu 2016 r., po naszym werbistowskim spotkaniu w Medellín, udałem się z o. Krzysztofem Krzyśków SVD do jego ówczesnej parafii w Planeta Rica, gdzie pomagałem w odprawianiu Mszy św. w soboty i niedziele.

  • Centralny planista nie ogarnia

    Przed wyjazdem do Chin widziałem w Internecie zdjęcia ogromnych i kompletnie pustych chińskich miast. Są przygotowane do przeniesienia ludności z rejonów wiejskich do miast. Nigdy nie myślałem, że coś takiego zobaczę na własne oczy. 

    Nie było to miasto-widmo, ale tylko osiedle w Handan, w prowincji Hebei. Na nocleg zatrzymałem się w mieszkaniu, które należało do mojego gospodarza. Ma takich dwadzieścia. Otrzymał je jako rekompensatę za wysiedlenie ze wsi, którą zburzono, a na jej miejscu postawiono to osiedle.

  • Niezwykłe i nieopowiedziane dotąd historie

    Film dokumentalny „Polscy misjonarze”, opowiadający historie polskich kapłanów, braci i sióstr zakonnych pracujących na Papui Nowej Gwinei, został niedawno wyświetlony podczas 59. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

    Film został zgłoszony również na festiwale w Toronto, Melbourne, Kazimierzu nad Wisłą (Dwa Brzegi), Warszawie, Londynie, Wexford (Irlandia) i na Bali. Zostanie również pokazany TVP i ABC TV w Australii, a być może także w niektórych stacjach telewizyjnych w USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Polecamy

  • 1