wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
previous arrow
next arrow
Slider

Wielki Post 2019 z werbistami

Ogrom pracy i słów uznania

W dniach 28 stycznia – 14 lutego 2019 roku, razem z biskupem Jerzym Mazurem SVD, przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Misji oraz księdzem prałatem Zbigniewem Sobolewskim, dyrektorem Dzieła Pomocy „Ad Gentes”, odwiedziliśmy polskie misjonarki i misjonarzy posługujących w Papui Nowej Gwinei. W podróży po „Rajskiej Wyspie” spotkaliśmy się z większością z nich (ponad 60 osób).

Byli wśród nich Werbiści i Misjonarze Świętej Rodziny, a także Michalici, Siostry Służebnice Ducha Świętego oraz kapłani fideidoniści. Wśród naszych misjonarzy posługę pasterską pełnią również polscy biskupi misyjni: bp Józef Roszyński SVD w diecezji Wewak, bp Dariusz Kałuża MSF w diecezji Goroka i abp senior Wilhelm Kurtz SVD, wcześniej ordynariusz diecezji Kundiawa, aktualnie koadiutor w archidiecezji Madang.

Więcej…

Odpowiedź na wątpliwości

Rok temu byłem na pierwszej komunii św. pewnego młodego Wietnamczyka. W zakrystii przed Mszą św. proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu, gdzie odbywała się uroczystość, mówił, że na terenie jego parafii żyje spora społeczność Wietnamczyków. Zaprosił nas żebyśmy „zajęli się” nimi.

Minął prawie rok od tamtego spotkania. Zaproszenie proboszcza dojrzewało w mojej głowie. Wspólnie, w Werbistowskim Centrum Migranta Fu Shenfu, zastanawialiśmy się jak wykorzystać tą przychylność.

Więcej…

Ogromne zniszczenia, ale werbiści bezpieczni

14-15 marca w Mozambik, Zimbabwe i Malawi uderzył tropikalny cyklon Idai. Mimo iż wiatr, wchodząc nad ląd, stracił nieco na sile, jego porywy osiągały blisko 180 km/h. Skala zniszczeń jest ogromna, 

Półmilionowe miasto portowe Beira w Mozambiku, czwarte pod względem wielkości miasto kraju, jest prawie w 90% zniszczone. Werbiści prowadzą tam Parafię św. Franciszka Ksawerego.

Więcej…

Nikogo to nie dziwi

Na ulicy obok szkoły Johna przechodzą dzieci ubrane w jaskrawoczerwone mundurki szkolne. Chodzą do „El Shaddai Academy”. Ta szkoła jest tuż za domem Johna. Jeszcze do ubiegłego roku były tam tylko cztery klasy. Czesne za jeden trymestr wynosi 240 kwacha. To o 110 kwacha mniej niż u Johna.

Szkoła została założona w 2007 r. Właścicielka wspomina, że zaczynała w swoim prywatnym mieszkaniu z trójką dzieci. Dopiero później ukończyła szkołę policealną dla nauczycieli nauczania początkowego. W szkole jest dzisiaj 70 uczniów.

Więcej…

Spotkanie ekonomiczne w Chludowie

11 marca w Domu Misyjnym św. Stanisława Kostki w Chludowie odbyło się spotkanie Rady Ekonomicznej Polskiej Prowincji SVD z o. Dariuszem Garbaciakiem SVD z Rzymu, asystentem Ekonoma Generalnego. W spotkaniu uczestniczył także prowincjał, o. Sylwester Grabowski SVD.

O. Garbaciak zaprezentował wyniki audytu finansowego Polskiej Prowincji i wskazał na jej bieżące problemy finansowe, a także przedstawił istotne kwestie ekonomiczne całego Zgromadzenia.

Więcej…
  • 1
  • 2 Ogrom pracy i słów uznania
  • 3 Odpowiedź na wątpliwości
  • 4 Ogromne zniszczenia, ale werbiści bezpieczni
  • 5 Nikogo to nie dziwi
  • 6 Spotkanie ekonomiczne w Chludowie
  • 7 Dzieci z Lamahora w Śniadowie
  • 8 Wprowadzenie w posługę akolitatu
  • 9 Wznowiliśmy akcję "Blachy na misyjne dachy"
  • 10 79. rocznica śmierci bł. o. Ludwika Mzyka SVD
  • 11 Modlitwa o beatyfikację o. Mariana Żelazka SVD

W DWÓCH SŁOWACH

Równoleżnik M

Równoleżnik M

Dusze "prochowe" powstańcie do życia

Za każdym razem mamy dziesiątki przypadków osób mocno poranionych czarami i okultyzmem właściwym dla niewierzących. I to w takich bezpośrednich modlitwach o uwolnienie objawia się wyższość Chrystusa. I to dosłownie.

WIĘCEJ >

misjonarz042019 250 min

W numerze 04/2019 o nadziei płynącej ze zmartwychwstania Chrystusa, o werbistach w Czycie, o pracy siostry zakonnej w Domu Dobrego Samarytanina na Filipinach, czy o ciągłych zmianach w życiu misjonarza z Madagaskaru.

WIĘCEJ >

banner marian zelazek

Banner SBwMZ   banner rownoleznik m
nmm2019 banner1200px min

Banner SBwMZ

banner rownoleznik m

  • Nowy film o ojcu Marianie Żelazku

    POLECAMY

    "Miłość bez granic" to nowy film dokumentalny o pracy o. Mariana Żelazka wśród trędowatych w indyjskim mieście Puri. Film zrealizowany został przez Ishvani Kendra Production z Indii z okazji obchodow 100. rocznicy urodzin misjonarza.

    Dokument przybliża rzeczywistość, w której o. Marian Żelazek pracował jako misjonarz. Najcenniejsze w nim są jednak wypowiedzi osób, których dotknęła miłość ojca Mariana.

    Więcej
  • Weźmijcie Ducha Świętego. Ikony Dziejów Apostolskich

    POLECAMY

    Nowa książka o. Mirosława Piątkowskiego SVD, w której autor przedstawia w nich kilka postaci pojawiających się na kartach Dziejów Apostolskich.

    Książką z pewnością jest niezwykle ciekawą propozycją dla osób chcących lepiej poznać początki Kościoła opisane w Dziejach Apostolskich.

    Więcej
  • Komentarze do Ewangelii w roku C

    POLECAMY

    Na kartach Pisma Świętego Pan Bóg kieruje do nas zaproszenie, abyśmy przyszli na spotkanie z Nim, zanim podejmiemy codzienne obowiązki. Przynagla nas, swoje dzieci, abyśmy szukali przede wszystkim Jego samego, abyśmy Jemu ofiarowali nasze wysiłki i do Niego przyszli z naszymi pytaniami.

    Dlaczego? Ponieważ Go potrzebujemy, a uzmysłowienie sobie tego faktu to dobry początek kolejnego dnia.

    Więcej
  • Tajemnica Różańca Świętego - ucieczka do Egiptu

    POLSKA

    Werbistowskie Centrum Migranta Fu Shenfu przygotowało broszurkę i różaniec na palec, z pomocą których można modlić się za wszystkich, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i krajów.

    Proponujemy, aby podczas modlitwy rozważać scenę biblijną, w której Święta Rodzina ucieka przed prześladowaniami do Egiptu.

    Więcej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
Kolędowanie w Centrum Migranta w Warszawie

Duszpasterstwo migrantów na przykładzie działalności Werbistowskiego Centrum Migranta Fu Shenfu
CZYTELNIA

cztln-afrtwajez

Jezus Chrystus w tradycyjnych religiach afrykańskich
CZYTELNIA

Marian Żelazek

Percepcja działalności misyjnej o. Mariana Żelazka SVD w Polsce
CZYTELNIA

  • Media
  • Galeria
 
image

Święcenia kapłańskie 2018

6 maja 2018 roku w Misyjnym Seminarium Duchownym w Pieniężnie odbyła się uroczystość święceń prezbiteratu. Nowymi kapłanami Zgromadzenia Słowa Bożego zostali ojcowie: Marcin Domański SVD, Hubert Łucjanek SVD oraz Teodor Tomasik SVD.


image

Czuwanie Rodziny Arnoldowej 2018

Tegoroczne XI Czuwanie Modlitewne Rodziny Arnoldowej odbyło się w dniach 6-7 kwietnia na Jasnej Górze. Poświęcone było 100. rocznicy urodzin o. Mariana Żelazka oraz 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Więcej

CZYTELNIA

Kolędowanie w Centrum Migranta w Warszawie

Duszpasterstwo migrantów na przykładzie działalności Werbistowskiego Centrum Migranta Fu Shenfu

Początki Werbistowskiego Centrum Migranta sięgają lat dziewięćdziesiątych, gdy do Polski zaczęli przybywać uchodźcy z różnych stron świata. Przebywali oni w specjalnych ośrodkach przeznaczonych dla cudzoziemców. Te ośrodki, razem z siostrami ze Zgromadzenia Misjonarek Miłości założonego przez św. Matkę Teresę z Kalkuty, zaczął odwiedzać o. Edward Osiecki SVD. To właśnie on zainicjował duszpasterstwo dla katolików z Wietnamu

WIĘCEJ >

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Bohater drugiego planu

    " data-mosaic-order-date="">
    Bohater drugiego planu

    Bohater drugiego planu

    Nie trzeba żyć w wielkim mieście, żeby doświadczać splątania, chaosu i niepewności w kwestiach, które jeszcze wczoraj uznawaliśmy za poukładane i okiełznane. Każdy ma swoje zdanie, które koniecznie musi być wypowiedziane, swoją opinię na każdy temat...

    WIĘCEJ

  • Pierwotna rzadkość

    " data-mosaic-order-date="">
    Pierwotna rzadkość

    Pierwotna rzadkość

    Na początku Wielkiego Postu były kiedyś Suche Dni. Tak było aż do 1965 r., kiedy zostały one zniesione po Soborze Watykańskim II. Suche Dni to celebracja środy, piątku i soboty. Praktykowane były cztery razy w roku, jako dni modlitwy przebłagalnej i dziękczynnej.

    WIĘCEJ

  • Małe jest piękne

    " data-mosaic-order-date="">
    Małe jest piękne

    Małe jest piękne

    Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży.

    WIĘCEJ

  • Postawa na modlitwie

    " data-mosaic-order-date="">
    Postawa na modlitwie

    Postawa na modlitwie

    Zdarzyło się to w San Jose na filipińskiej wyspie Mindoro. Do ka­plicy adoracji Najświętszego Sa­kramentu weszła młoda kobieta w towarzystwie małej dziewczyn­ki. Uklękła na dwa kolana. Obok niej uklękła dziewczyn­ka, złożyła rączki do modlitwy i zamknęła oczy.

    WIĘCEJ

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Bohater drugiego planu

    " data-mosaic-order-date="">
    Bohater drugiego planu

    Bohater drugiego planu

    Nie trzeba żyć w wielkim mieście, żeby doświadczać splątania, chaosu i niepewności w kwestiach, które jeszcze wczoraj uznawaliśmy za poukładane i okiełznane. Każdy ma swoje zdanie, które koniecznie musi być wypowiedziane, swoją opinię na każdy temat i swój interes, którego będzie bronił.

    WIĘCEJ

Brat Grzegorz Bolesław Frąckowiak urodził się 18 lipca 1911 r. w Łowęcicach koło Jarocina w Wielkopolsce. Rodzice jego Andrzej i Zofia z domu Płończak posiadali średnie gospodarstwo, dziewięciu synów i trzy córki, z których dwie zmarły w dzieciństwie. Bolesław był ósmym dzieckiem.

Chrzest otrzymał w parafialnym kościele w Cerekwicy. Do szkoły podstawowej chodził do Wojciechowa, ale nie chciał uczyć się po niemiecku, za to w polskiej szkole uczył się bardzo dobrze. W domu wielkiej pociechy w pracy z niego nie było, bo ciągle organizował z dziećmi nabożeństwa, odprawiał, głosił kazania, modlił się rozdzielał komunię, a robił to bardzo poważnie jakby na serio, chociaż były to tylko zabawy. Jako ministrant był rzeczywiście wzorowym i prawą ręką ks. proboszcza, zwłaszcza po I Komunii św. Gdy wyrósł, krępował się służyć z małymi ministrantami, ale bardzo chętnie ich zastępował. Miał zwyczaj spowiadać się co miesiąc i przyjmować Komunię św. Jeszcze jako mały chłopiec lepił z gliny krzyżyki, figurki świętych, wypalał je i potem rozdawał.

Ojciec jego miał zwyczaj zawsze przed obiadem w niedzielę i święta pytać synów o treść kazania. Nie pytał Bolka, bo on zawsze zaraz chciał powiedzieć całe kazanie. Po szkole chętnie zaglądał do pobliskiego Bruczkowa, gdzie Wanda Koczorowska prowadziła sierociniec. Gdy Bruczków objęli w 1927 r. Misjonarze Werbiści, za radą ks. proboszcza Poczty, rodzice zgłosili go tam do Niższego Seminarium Misyjnego. Niski poziom nauczania w szkole podstawowej nie dawał mu jednak dużych możliwości, tym bardziej, że w Seminarium uczono w trybie przyspieszonym dla starszych powołań. Doradzono mu zatem zrealizowanie swego powołania jako brat zakonny. Został przyjęty w Górnej Grupie pod Grudziądzem, gdzie Werbiści mieli także postulat i nowicjat dla braci.

Po rocznym postulacie otrzymał 8 września 1930 r. habit zakonny i nowe imię Grzegorz. Był najgorliwszym nowicjuszem i po dwu latach złożył pierwsze śluby zakonne, przy drukarni pouczył się introligatorstwa i potem już samodzielnie stał się introligatorem dla całego Domu Seminaryjnego. Pracował bardzo sumiennie. Niektórych wychowanków wyuczył sztuki oprawiania książek, obrazów... Widziano go zawsze uśmiechniętego i bardzo uczynnego, pomagał w zakrystii zwłaszcza przy strojeniu ołtarzy. Pomagał w kuchni i chętnie przy furcie, gdzie ubogich traktował z wielką pieczołowitością. Mawiał czasami, że to przecież sam Chrystus przychodzi, więc trzeba mu służyć z miłością. Z tych czasów pozostały jego notesy z modlitwami i naznaczonymi praktykami religijnymi pt. „Codzienne ćwiczenia duchowne” i drugi „Ćwiczenia duchowne”. Są to przepisane cudze modlitwy, ale wśród nich są i jego własne, zwłaszcza do Niepokalanej i do św. Józefa. Z praktyk życia zakonnego najbardziej był sumienny w odmawianiu tzw. „Modlitw kwadransowych”. Początek tych modlitw: „O mój Boże, wierzę w Ciebie...” w jego ustach tchnął rzeczywiście wiarą. Swą grzecznością, bardzo naturalną, pozyskał sobie szacunek wszystkich domowników, zwłaszcza uczniów misyjnych. Chętnie szli do niego po naukę. Z radością czekał na złożenie wieczystych ślubów zakonnych, bo jak mówił już nie tylko w sercu, ale i na piśmie będzie całkowicie należał do Zgromadzenia i jego ideałów. Śluby te złożył 8 września 1938 r. Przed składaniem ślubów wieczystych magister nowicjatu o. Jan Giczel określił go jako wzorowego zakonnika.

Nastanie okresu wojennego przeżywał jak wszyscy inni. Był tylko bardzo spokojny i skupiony więcej niż zwykle. Pocieszał się, że wszystko jest w ręku Boga. Utwierdzał siebie i innych w tym przekonaniu nawet wtedy, gdy w święto Chrystusa Króla, w dzień odpustowy, w klasztorze gestapo utworzyło obóz zbiorczy dla okolicznego duchowieństwa i dla domowników. Braciom w większości pozwolono opuścić klasztor, on jednak pozostał, aby pomagać internowanym księżom i ojcom. W lutym, po wywiezieniu wszystkich księży, musiał i on opuścić Górną Grupę. Zamieszkał u swego brata w Poznaniu bez możliwości zameldowania się i wkrótce musiał opuścić miasto. Pojechał wówczas do rodzinnej wioski, do Łowęcic. Tutaj rozpoczął cichą działalność. W porozumieniu z o. Giczelem, werbistą, który był wtedy proboszczem w pobliskim Rusku i za cichym przyzwoleniem miejscowego proboszcza, dwa razy w tygodniu uczył dzieci katechizmu i przygotowywał je do I Komunii św. Chodził też do ludzi chorych i starszych, aby im opowiadać o Bogu i Matce Najświętszej. Gdy 7 października 1941 r. gestapo aresztowało o. Giczela i wywieziono go do obozu, cały ciężar odpowiedzialności za Najświętszy Sakrament, który gestapowcy wysypali z kielicha i zostawili na stole, spadł na br. Grzegorza. Mieszkał wtedy na organistówce i tam z największą czcią przeniósł Najświętszy Sakrament. Zebrało się trochę ludzi i do końca dnia, a potem przez całą noc adorowali Pana Jezusa. Rano br. Grzegorz rozdał wiernym Komunię św., część zostawił i potem pozanosił ją chorym i starszym parafianom. Ochrzcił także kilkoro dzieci. Ludzie pamiętają jak czynił to pobożnie i z przejęciem.

 

Męczeństwo

W jakiś sposób dowiedziano się w Jarocinie, że br. Grzegorz jest introligatorem i natychmiast dostał nakaz pracy w drukami. W tym czasie, aby podtrzymać na duchu Polaków zaczął kolportować tajną gazetkę „Dla Ciebie, Polsko”. Gestapo natrafiło na ślad tej działalności i zaczęły się aresztowania. Br. Grzegorz już prawie od roku zaprzestał pośredniczyć w dostarczaniu tej gazetki. Rozmawiał bowiem na ten temat ze współbratem, o. Kiczką i ten stanowczo mu odradził. Tenże o. Kiczka pisze o br. Grzegorzu: Nasz br. Grzegorz Frąckowiak był w przededniu uwięzienia u mnie w Broniszowicach. Mógł się ulotnić, ale pytał mnie, czy za tych, którzy w Jarocinie „za ulotki” zostali uwięzieni, mógłby się ofiarować - choć już od roku z ulotkami nic nie miał do czynienia. Odpowiedziałem mu, że o ile się czuje na siłach, jest to wielki heroizm. Więc po spowiedzi i Komunii św. odjechał Następnego dnia był w więzieniu i za jego namową by na niego składali „swe winy” zostali niektórzy wypuszczeni, bo „łotra” mieli do katowania..

Z więzienia w Jarocinie został razem z innymi zawieziony do Poznania do Fortu VII. Brat jego pisze: Zaniosłem paczkę, on posłał też paczkę przez wartę: potrzaskany zegarek, różaniec pozrywany, lupa z przyschniętą krwią, podarta, dużo krwi..., zdarta koszula, pokrwawiona... dwa razy zanosiłem paczkę, trzeci raz nie przyjęli - wyjechał. Brat zapamiętał jeszcze inne słowa Grzegorza: Myślę, że wuj (Wincenty) jest w domu, niech się dobrze trzyma, bo jest wsypany tak jak ja. A ja wziąłem to wszystko na siebie, bo jak zginę, to jestem sam, a on ma żonę i dzieci.

Br. Grzegorz nikogo nie zdradził i dzięki temu obronił swego brata i innych. Ujawnił nazwiska tylko dwóch osób, o których wiedział, że się sami przyznali.

Trasa jego męczeńskiej drogi prowadziła przez Jarocin, Środę i Fort VII (do końca roku). Ostatnim etapem było Drezno. Współwięźniowie (Walenty i Antoni Kaczmarek) pamiętają, jak br. Grzegorz codziennie przewodniczył w odmawianiu różańca, litanii i innych modlitw. Niemcy początkowo traktowali go jak innych. Kiedy jednak znaleźli duży medalik zaszyty w czapce i odkryli, że jest on duchownym znęcali się nad nim w specjalny sposób. Nie bronił się, był spokojny i bardzo cierpliwy... W Domu Żołnierza w Poznaniu wzięto go na tortury, „na kobyłkę”, bito w ścięgna, katowano... Pytano głównie o gazetki i gdy nic nie zeznawał bito bezlitośnie, a dodatkowo za to, że był duchownym.

W Dreźnie otrzymał wyrok śmierci. Został ścięty 5 maja 1943 r. Kilka godzin przed śmiercią napisał list do swojej rodziny, który warto przytoczyć: Ostami raz w tym marnym życiu i na tym łez padole piszę Wam, moi Kochani ten list. Gdy go otrzymacie, już mnie na tym świecie nie będzie, gdyż dzisiaj, w środę, tj. 5 maja 1943 r. o godz. 6.15 wieczorem, zostanę ścięty. Zmówcie, proszę wieczny odpoczynek. Za pięć godzin będę już zimny, ale to nic, nie płaczcie, ale raczej módlcie się za moją duszę i dusze naszych kochanych. Pozdrowię od Was Ojca i wszystkich moich krewnych. Matce nie wiem, czy macie donieść, żem stracony, czy też, że zmarłem. Zróbcie, jak uważacie za dobre. Dobre sumienie mam, więc do Was piszę. Pozdrawiam Was wszystkich i czekam na Was u Bozi. Pozdrawiam wszystkich braci w Bruczkowie i wszystkich moich znajomych. Niech Wam Bóg błogosławi. Bądźcie dobrymi katolikami. Proszę, przebaczcie mi wszystko. Żal mi starej ukochanej Matki. Zostańcie z Bogiem, do widzenia w niebie, co daj Boże. Moje habity proszę oddać po wojnie do Bruczkowa.

W pamięci starszych ojców i braci br. Grzegorz pozostał do dziś jako wspaniały człowiek i werbista, który posiadał największą miłość, bo oddał życie swoje za innych.

Beatyfikowany przez Jana Pawła II w grupie 108 Męczenników czasów II wojny światowej, w Warszawie 13 czerwca 1999 r. 

 

Audycja radiowa o błogosławionym bracie Grzegorzu Frąckowiaku

 

Dokumentacja archiwalna
Archiwum Prowincjalne SVD w Pieniężnie 

Bibliografia
Br. Pryscylian SVD, Brat Grzegorz.. W: Jubileuszowy Kalendarz Słowa Bożego, 1949, ss. 69 i 70. Wyd. Księży Misjonarzy Słowa Bożego Górna Grupa; Józef Tyczka ks., Frąckowiak Bolesław (br. Grzegorz), „Nurty SVD”, nr 35, wyd. Księża Werbiści, Bytom 1985, ss. 160-161; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży Br. Grzegorz Frąckowiak - Dla Ciebie Polsko, „Misjonarz”, 1994 nr 10, ss. 43 i 44; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży Brat Grzegorz, „Głos Katolicki. Tygodnik Polskiej Emigracji”, Francja, Belgia, nr 19, 21 V 1995, s. 5; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży br. Grzegorz Bolesław Frąckowiak, W: Zgromadzenie Słowa Bożego (Misjonarze Werbiści). Nasi Misjonarze męczennicy - Słudzy Boży. Pieniężno - Nysa 1994, ss. 28-32; O. Paweł Kiczka SVD, Brat Grzegorz Bolesław Frąckowiak, „Materiały i studia Księży Werbistów” nr 36, „Wspominamy” Ks. Bruno Kozieł, ss. 172 i 173; Archiwum Prowincjalne w Pieniężnie.

Akcje Misyjne

  • 1
banner kalendarz biblijny   banner mszewieczyste

Misjonarze piszą

  • Cel życia +

    o. Bogusław Nowak SVD, JAPONIA

    Nasze życie jest pielgrzymką. Nasze życie ma cel, który wyznaczył nam nasz Stwórca. Aby ten cel osiągnąć musimy nauczyć się opuszczać miejsca, które polubiliśmy, do których się przyzwyczailiśmy, w których czujemy się bezpiecznie, ale które nie są celem naszego życia.

    CZYTAJ

  • Nieustanna walka z rzadkością i pokusami szatana +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Pokusa zwykle dosięga samej tożsamości ludzkiej osoby. Ludzie wierzący są kuszeni, aby zaniechali chodzenia do kościoła. „Bóg jest wszędzie” – podpowiada chytrze diabeł. Pod pozorem działania na rzecz dobra wspólnego szatan skutecznie wmówił politykom, że niezbędne jest ograniczenie prawa do własności prywatnej. Przedsiębiorcy słyszą podszept diabła do gorączkowego pomnażania dóbr materialnych.

    CZYTAJ

  • Szkoła na Flores +

    o. Józef Trzebuniak SVD, INDONEZJA

    Tylko dzieci, które mieszkają blisko szkoły wracają po zajęciach do swoich rodzin. Większość uczniów pochodzi z odległych miejsc, a nawet innych wysp takich, jak Adonara czy Lembata. Wybierają jednak szkołę średnią na Flores, ponieważ poziom nauki jest tutaj o wiele lepszy niż w rodzinnych stronach.

    CZYTAJ

  • Trzej królowie z Bidibidi +

    o. Andrzej Dzida SVD, UGANDA

    Nie sformowaliśmy całego orszaku Trzech Króli, który by mógł przejść przez obóz, ale w naszej procesji mieliśmy gwiazdę betlejemską, za którą podążali trzej królowie, a właściwie dwaj królowie i jedna królewna, bo dwóch chłopców i jedna dziewczynka, reprezentujący wszystkie plemiona Sudanu Płd., a zarazem wszystkie narody przychodzące do Jezusa.

    CZYTAJ

  • 1
  • Pragnienie nowego życia

    Dzisiaj, nawet tu w Ghanie, jesteśmy przesiąknięci kulturą zaspokajania głodu przyjemności. Młodzi ludzie gotowi są zaprzedać siebie i związać się z grupami przestępczymi, by w łatwy i szybki sposób zdobyć bogactwo. (MISJONARZ 03/2019)

    WIĘCEJ

  • Hoc age!

    Każdego dnia przechodzę obok kościoła św. Jakuba. Nie zniszczyły go wojny, nie zniszczyły pożary, przetrwał reformację, przetrwał rok 1945 i dopiero nowiwładcy tej ziemi skazali go na zagładę. Kościół nie wpisał się bowiem w nową sowiecką rzeczywistość. (MISJONARZ 03/2019)

    WIĘCEJ

  • „Dwa płuca” mojej misji

    Afrokolumbijczycy i Indianie to grupy zapomniane przez rząd, których nie uwzględnia się, kiedy mówi się o planie rozwoju regionu, natomiast pamięta się o nich wtedy, gdy zbliżają się wybory parlamentarne czy samorządowe. (MISJONARZ 03/2019)

    WIĘCEJ

  • Kościół św. Józefa na Bali - przykład inkulturacji

    Katolicki kościół św. Józefa w Denpasar, stolicy Bali, to pierwszy kościół wybudowany przez werbistów w tym mieście. Do dziś werbiści prowadzą tu także parafię. Zauroczył mnie hinduistyczno-buddyjsko-balijski styl świątyni. (MISJONARZ 03/2019)

    WIĘCEJ

  • Nikaragua pogrążona w chaosie

    Kiedy wracałem tam na początku sierpnia, miałem wielkie obawy, czy mnie jako kapłana wpuszczą do kraju i co tam zastanę. Bałem się, że mogą mi nie pozwolić na wjazd, ponieważ Kościół jest tam postrzegany jako wróg numer jeden rządu. (MISJONARZ 03/2019)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Werbiści na krańcach świata

  • Tortola (KARAIBY)

    Tortola jest największą i najbardziej zaludnioną wyspą Brytyjskich Wysp Dziewiczych, położonego w północnej części archipelagu Małych Antyli, ok. 100 km na wschód od Portoryko. Tutaj znajduje się Road Town, stolica Brytyjskich Wysp Dziewiczych.

    Werbiści pracują tutaj duszpastersko w Parafii św. Wilhelma (St. William Parish) w Road Town. Od 2018 roku proboszczem parafii jest o. Paweł Czoch SVD, który wcześniej pracował w Parafii św. Gerarda na Anguilli.

    Więcej
  • 1