wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
previous arrow
next arrow
Slider
  • 1 W Polsce wietnamscy imigranci mają dobrze
  • 2 Ryszard Strzyżewski SVD: Na japońskim poletku Pana Boga
  • 3 Indonezja - podobna i zarazem różna
  • 4 Obłóczyny nowicjuszy w Chludowie
  • 5 Opłatek dla przyjaciół misji w Warszawie
  • 6 Nowy przełożony Polskiej Prowincji
  • 7 Boże Narodzenie w Bidibidi
  • 8 Orszak Trzech Króli dla dzieci uchodźców z Sudanu Płd.
  • 9 Kolejny kontener wyruszył w drogę do Togo
  • 10 Czasem wystarczy po prostu być
  • 11 Doświadczenie Mjanmy
  • W Polsce wietnamscy imigranci mają dobrze

    POLSKA

    Podczas świąt Bożego Narodzenia 2018 roku z krótką wizytą w Warszawie przebywał o. Peter Nguyen Cao Sam SVD, sekretarz nowego przełożonego generalnego w Rzymie. Jest Wietnamczykiem i pracował jako misjonarz w Korei Południowej.

    Nie spodziewałem się spotkać tak dużo imigrantów z Wietnamu w Warszawie. A do tego widzę, że mają stałe pobyty – powiedział zaskoczony.

    Więcej
  • Ryszard Strzyżewski SVD: Na japońskim poletku Pana Boga

    ŚWIAT

    Kultura japońska bardzo różni się od europejskiej. Japończycy są bardzo grzeczni. Można zaryzykować stwierdzenie, że w kulturze japońskiej nie ma słowa „nie”.

    Ta grzeczność japońska jest czasem przesadna. Jak już się zaprzyjaźnisz z jakimś Japończykiem, to bardzo wiele znaczy. On Tobie ufa. My jako misjonarze również musimy im ufać. Uczestniczymy w ich ważnych świętach i jesteśmy zapraszani na różne celebracje.

    Więcej
  • Indonezja - podobna i zarazem różna

    RÓWNOLEŻNIK M

    Gdy udawałem się do tego zamorskiego kraju w południowo-wschodniej Azji, kleryk Yulius Dua SVD powiedział, abym przygotował się na to, że tam wszystko jest do góry nogami. Od listopada zeszłego roku zacząłem poznawać kulturę i klimat jaki panuje w Indonezji.

    Tutaj wszystko oddziela naturalna granica jaką jest bezkresne morze. Nie potrzeba zatem innych barier, których strzegłaby policja albo straż graniczna. Aby dostać się z jednej wyspy na drugą trzeba lecieć samolotem lub też płynąć kilkanaście godzin statkiem.

    Więcej
  • Obłóczyny nowicjuszy w Chludowie

    POLSKA

    13 stycznia w kaplicy Domu Misyjnego św. Stanisława Kostki w Chludowie, po dwóch latach przerwy, odbyła się ceremonia obłóczyn, czyli przyjęcia stroju zakonnego przez 3 naszych nowicjuszy.

    Habit zakonny otrzymali Andrzej Kowalenko z Irkucka, Filip Smoliński z Żor i Krzysztof Wojciechowski z Poznania. Ceremonii przewodniczył o. Sylwester Grabowski SVD, prowincjał.

    Więcej
  • Opłatek dla przyjaciół misji w Warszawie

    POLSKA

    12 stycznia odbyło się spotkanie opłatkowe dla dobrodziejów misji i przyjaciół Domu Misyjnego Ducha Świętego w Warszawie. Mszy Św. w intencji wszystkich dobrodziejów misji przewodniczył o. Józef Węcławik SVD, który też wygłosił homilię.

    Po Eucharystii o. Józef opowiedział o swojej pracy na Syberii i tworzeniu od podstaw, wraz z bp Jerzym Mazurem SVD, diecezji w Irkucku.

    Więcej
  • Nowy przełożony Polskiej Prowincji

    POLSKA

    4 stycznia, po zapoznaniu się z wynikami głosowania współbraci w Polsce, Rada Generalna mianowała o. Sylwestra Grabowskiego SVD nowym przełożonym Polskiej Prowincji SVD na kadencję 2019-2023.

    O. Sylwester od września 2018 roku pełnił już urząd prowincjała po tym, jak dotychczasowy prowincjał, o. Eryk Koppa SVD, został wybrany członkiem Rady Generalnej SVD.

    Więcej
  • Boże Narodzenie w Bidibidi

    ŚWIAT

    O. Andrzej Dzida SVD, pracujący w obozie dla uchodźców z Sudanu Płd. w Bidibidi w Ugandzie, nadesłał właśnie relację z obchodów Bożego Narodzenia i Nowego Roku. To jeden z nielicznych okresów w roku, gdy uchodźcy mogą choć na chwilę zapomnieć o traumie wojny i codziennych problemach.

    W Bidibidi 4 werbistów obsługuje 30 kaplic. Do najbliższej mają 23 km, do najdalszej 46 km. Oto pełny tekst relacji o. Andrzeja.

    Więcej
  • Orszak Trzech Króli dla dzieci uchodźców z Sudanu Płd.

    POLSKA

    W czasie tegorocznego Orszaku Trzech Króli w Poznaniu, organizowanego tradycyjnie 6 stycznia, połowa zebranych środków przekazana zostanie na dzieci z Sudanu Płd., przebywające w obozie dla uchodźców w Bidibidi w Ugandzie. Pracują tam ojcowie Andrzej Dzida SVD i Wojciech Pawłowski SVD.

    Zebrane ofiary przeznaczone zostaną między innymi na zwiększenie aktywności w Bidibidi "małych misjonarzy" tzw. Holy Childhood, którzy działają w ramach Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci.

    Więcej
  • Kolejny kontener wyruszył w drogę do Togo

    POLSKA

    19 grudnia wyruszył w drogę do Togo kontener z darami zebranymi w trakcie akcji misyjnych prowadzonych przez werbistowski Referat Misyjny z Pieniężna. Trafią one do togijskich szpitali, szkół i parafii.

    To już kolejna tego typu akcja. Wcześniej, w październiku 2017 roku, do Togo przekazano 2 kontenery z pomocą polskich przyjaciół dzieła misyjnego.

    Więcej
  • Czasem wystarczy po prostu być

    ŚWIAT

    Abp Wilhelm Kurtz SVD w październiku 2018 roku został uhonorowany w Warszawie medalem “Benemerenti in opere evangelizationis”. Przez kilka miesięcy, ze względów zdrowotnych, przebywał w Australii. Teraz wrócił do kraju swej misyjnej pracy.

    Możliwość powrotu do Papui Nowej Gwinei to dla misjonarza ogromna radość. Emerytowany ordynariusz archidiecezji Madang pomaga w duszpasterstwie, głównie w formacji katechistów.

    Więcej
  • Doświadczenie Mjanmy

    ŚWIAT

    Kilka lat temu kard. Charles Bo, ordynariusz Jangonu, byłej stolicy Mjanmy, zaprosił werbistów z prowincji australijskiej do pracy w apostolacie biblijnym w jego archidiecezji. W pierwszej połowie 2018 roku w wyremontowanym domu w Hmawbi, ok. 50 km od Jangonu, zamieszkali pierwsi misjonarze.

    Obecnie w Mjamnie (dawniej Birma) pracuje 4 werbistów. Jeden z nich, o. Jacob Kavunkal SVD z Indii, przekazał ostatnio werbistowskiemu periodykowi “Arnoldus Nota” nieco informacji o samym kraju i pracy werbistów.

    Więcej

W DWÓCH SŁOWACH

mzelazek 100rocznica logo1 preview

  • Misjonarz - 01/2019

    Misjonarz - 01/2019

    W numerze przeczytać można m.in. o pracy werbistów w Parafii św. Mikołaja w Wołgogradzie, o misjach i Kościele katolickim na Węgrzech, czy o ewangelizacji przy pomocy smartfona w Kenii. Więcej
  • 1

banner marian zelazek

Banner SBwMZ   banner rownoleznik m

Banner SBwMZ

banner rownoleznik m

  • Weźmijcie Ducha Świętego. Ikony Dziejów Apostolskich

    POLECAMY

    Nowa książka o. Mirosława Piątkowskiego SVD, wydana niedawno przez kieleckie Wydawnictwo Jedność. Autor przedstawia w nich kilka postaci pojawiających się na kartach Dziejów Apostolskich.

    Książką z pewnością jest niezwykle ciekawą propozycją dla osób chcących lepiej poznać początki Kościoła opisane w Dziejach Apostolskich.

    Więcej
  • Komentarze do Ewangelii w roku C

    POLECAMY

    Na kartach Pisma Świętego Pan Bóg kieruje do nas zaproszenie, abyśmy przyszli na spotkanie z Nim, zanim podejmiemy codzienne obowiązki. Przynagla nas, swoje dzieci, abyśmy szukali przede wszystkim Jego samego, abyśmy Jemu ofiarowali nasze wysiłki i do Niego przyszli z naszymi pytaniami.

    Dlaczego? Ponieważ Go potrzebujemy, a uzmysłowienie sobie tego faktu to dobry początek kolejnego dnia.

    Więcej
  • Film o ojcu Marianie Żelazku

    POLECAMY

    "Siewca nadziei" to nowy film o życiu i pracy o. Mariana Żelazka, ojca trędowatych w indyjskim świętym mieście Puri. Dokument w reżyserii Andrzeja Biernackiego, zrealizowany został w 100. rocznicę urodzin o. Mariana.

    W filmie o ojcu Marianie opowiadają członkowie jego rodziny, a także ludzie, którzy z nim się spotkali i przez wiele lat współpracowali.

    Więcej
  • Tajemnica Różańca Świętego - ucieczka do Egiptu

    POLSKA

    Werbistowskie Centrum Migranta Fu Shenfu przygotowało broszurkę i różaniec na palec, z pomocą których można modlić się za wszystkich, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i krajów.

    Proponujemy, aby podczas modlitwy rozważać scenę biblijną, w której Święta Rodzina ucieka przed prześladowaniami do Egiptu.

    Więcej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
Marian Żelazek

Percepcja działalności misyjnej o. Mariana Żelazka SVD w Polsce
CZYTELNIA

Marian Żelazek

Ewangelizacyjny projekt franciszkańskich redukcji w Paragwaju
CZYTELNIA

cztln-afrtwajez

Afrykańskie twarze Jezusa
CZYTELNIA

  • Media
  • Galeria
 
image

Święcenia kapłańskie 2018

6 maja 2018 roku w Misyjnym Seminarium Duchownym w Pieniężnie odbyła się uroczystość święceń prezbiteratu. Nowymi kapłanami Zgromadzenia Słowa Bożego zostali ojcowie: Marcin Domański SVD, Hubert Łucjanek SVD oraz Teodor Tomasik SVD.


image

Czuwanie Rodziny Arnoldowej 2018

Tegoroczne XI Czuwanie Modlitewne Rodziny Arnoldowej odbyło się w dniach 6-7 kwietnia na Jasnej Górze. Poświęcone było 100. rocznicy urodzin o. Mariana Żelazka oraz 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Więcej

CZYTELNIA

Marian Żelazek

Percepcja działalności misyjnej o. Mariana Żelazka SVD w Polsce

O. Marian Żelazek SVD stał się ikoną działalności misyjnej Kościoła. Człowiek dialogu, który uczy, jak głosić Ewangelię nie tylko przez kazania czy katechezy, ale sposób życia: troskę o chorych, ubogich, czy analfabetów. Jest człowiekiem Kościoła, o którym dobrze piszą media nie tylko chrześcijańskie, ale i neutralne, a czasem wrogie Kościołowi. Ukazywany jest jako wzór misjonarza i eklezjalnej działalności misyjnej.

WIĘCEJ >

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Małe jest piękne

    " data-mosaic-order-date="">
    Małe jest piękne

    Małe jest piękne

    Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży.

    WIĘCEJ

  • Postawa na modlitwie

    " data-mosaic-order-date="">
    Postawa na modlitwie

    Postawa na modlitwie

    Zdarzyło się to w San Jose na filipińskiej wyspie Mindoro. Do ka­plicy adoracji Najświętszego Sa­kramentu weszła młoda kobieta w towarzystwie małej dziewczyn­ki. Uklękła na dwa kolana. Obok niej uklękła dziewczyn­ka, złożyła rączki do modlitwy i zamknęła oczy.

    WIĘCEJ

  • Czas

    " data-mosaic-order-date="">
    Czas

    Czas

    Urzekło mnie, że niezależnie od wszystkiego, świętym meblem w domu Portugalczyków jest stół. Świętym czasem jest zaś wspólne przy nim bycie. I Bóg mi świadkiem, że pięknie i smacznie ten czas przy stole ‘marnują’.

    WIĘCEJ

  • Od serca

    " data-mosaic-order-date="">
    Od serca

    Od serca

    Złapaliśmy w Kościele wirusa eventowości. Plasterkujemy dziedzinę ducha, bo tak dziś żyje świat. Skokami. Od WOŚP do Lednicy, od Zaduszek do Zajączka. Maj oddamy Matce Bożej, czerwiec Sercu Jezusa, październik różańcowi, listopad zmarłym, a grudzień czekoladowemu kalendarzowi adwentowemu.

    WIĘCEJ

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Małe jest piękne

    " data-mosaic-order-date="">
    Małe jest piękne

    Małe jest piękne

    Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży.

    WIĘCEJ

P. Ludovico Mzyk nació en el seno de una familia minera. Su padre, Ludovico, era capataz en la mina “Prezydent” (El Presidente) en Chorzów. Su madre, Franciszka de Hajdasz, nació en Bytków cerca de Katowice. Ludovico, era el quinto de nueve hermanos. Nació el 22 de abril de 1905. Su familia era muy religiosa y practicante. Desde su niñez era monaguillo. Ponía mucho interés en los temas religiosos y eclesiales. Durante un retiro parroquial predicado por un sacerdote de Nysa, sintió la llamada de ser misionero. Se lo dijo a sus padres pero a ellos la idea no les gustó mucho. Sin embargo, otros parientes lo apoyaron. Convencieron a los padres y juntos lo inscribieron en el Seminario Menor de Nysa. Su párroco, Namyslo, lo animó mucho. Llegó a Nysa el 13 de septiembre de 1918 y en 1926 terminó el bachillerato. Durante sus vacaciones, Ludovico trabajaba con su hermano bajo tierra, en la mina. Así ayudaba a su madre después de la muerte del padre. Se afilió a la unión “Kwikborn”. Sus miembros libremente renunciaban al alcohol y al tabaco. Hasta su muerte cumplió fielmente esta promesa. De Nysa, después de unas cortas vacaciones viajó a St. Augustín, en Alemania, para empezar el noviciado y prepararse para los votos. Hizo la primera profesión en 1928.mzyk obr

Cuando terminó el bachillerato en 1926, recordando el ejemplo del padre Grignon de Montfort, se entregó a María firmando el documento con su propia sangre. Después de los estudios de filosofía, los superiores reconociendo su talento, lo mandaron a Roma, para seguir estudiando teología. Fue ordenado sacerdote el 30 de octubre 1932 en Roma, festividad de Cristo Rey. Celebró su primera misa en la fiesta de Todos los Santos, en la capilla de la Casa General de Roma. El 5 de febrero de 1935 terminó sus estudios defendiendo la tesis de teología, en la Pontificia Universidad Gregoriana. Mientras esperaba el diploma, se fue a St. Gabriel en Austria. Allí fue ayudante del maestro de novicios. En el verano de 1935 viajó a Chludowo cerca de Poznan. En este lugar, los verbitas abrían en Polonia el primer noviciado, en la casa que habían comprado a Roman Dmowski. Nombraron al padre Ludovico maestro de novicios. Al mismo tiempo, se dedicaba también al perfeccionamiento de la lengua polaca.

Las opiniones de los novicios eran unánimes: teníamos un santo maestro. Su falta de experiencia la superaba con inusual humildad, cordialidad y dedicación al trabajo. La persona del maestro era el reflejo de la sana ascesis religiosa: era exigente para los otros pero más aún para sí mismo. Caminaba consecuentemente hacia la santidad como sacerdote y misionero. Era el tipo de persona que irradiaba … a su alrededor, dejando huellas de su presencia. En el seminario no era sólo nuestro superior sino un ejemplo a imitar. Dejó en la memoria de todos sus profundas meditaciones. También las dejó por escrito en una taquigrafía, lamentablemente hoy ya desconocida. A la habitación del maestro, los novicios entraban sin miedo pero con mucho respecto y veneración. Siempre les invitaba al entrar con esta palabra: “Ave”. Era no sólo una simple invitación, sino un saludo a la Inmaculada y al que entraba. Seguramente cumplió muy bien su misión de maestro, porque en 1939 lo nombraron rector del noviciado.

Cuando empezó la II guerra mundial, tuvo que despedir a casi todos los que vivían en la casa, porque recibieron la orden de evacuación hacia el este de Polonia. Él mismo nunca la abandonó Con mucha alegría recibía a los que regresaban y su tranquilidad les contagiaba. Las condiciones de vida en los primeros días de guerra eran todavía normales. Los alemanes rara vez llegaban al convento. Sin embargo, cuando empezaron a llegar las malas noticias sobre desalojos y arrestos se discutía la posibilidad de mandar a los novicios a sus casas, pero los alemanes ya no permitían ningún traslado. El padre Ludovico se preocupaba mucho por el futuro de sus novicios. Hablaba con cohermanos en Austria y en Alemania. También se comunicó con el Generalato en Roma, para que recibieran a sus novicios. Propuso trasladar el noviciado a Bruczków. Allí había una granja donde podían abastecerse y pasar estos tiempos difíciles. No fue posible. Nadie podía salir de casa. Se daba cuenta que, aunque gran parte de su vida y su educación pasó en Austria y Alemania, no conocía suficientemente a los alemanes. Tampoco los conocía como invasores. En el encuentro directo con el ejército y con la Gestapo se perdía. No se daba cuenta que al hablar con un soldado alemán estaba hablando al mismo tiempo con un funcionario de la Gestapo. Sus imprudentes palabras, diciendo que creía más en los soldados alemanes que en los de la Gestapo, decidieron su futuro. Este fue un buen pretexto para arrestarlo el 25 de enero de 1940.

 

El Martirio

Al mediodía del mismo día, aparecieron los coches de la Gestapo con los sacerdotes arrestados en las cercanías de Poznan y Oborniki Wielkopolskie. Reunieron a los habitantes en el comedor, junto a los sacerdotes arrestados. En un momento apareció allí el padre Ludovico, pálido pero tranquilo. Dijo: “Tengo que ir con ellos. Dicen que regresaré, mientas tanto el superior será el padre Chodzidlo”. Quería decir algo más pero alguien brutalmente se lo llevó y nadie más lo vio.

Más tarde se enteraron por un sacerdote que les visitó de la brutalidad con la que trataron al padre Mzyk cuando le obligaron a cargar los paquetes en el coche, en Poznan. El sacerdote testimonió: “Vuestro maestro es un verdadero ángel”.

El día antes de la detención estaba en Poznan haciendo gestiones para que los novicios pudieran viajar a sus casas. No consiguió nada. Después de su detención, nada se supo de él. Siempre aseguraban que iba a regresar pronto, cuando se aclararan las cosas. Lo mismo decían a su familia que vivía en Silesia y tenía más posibilidades de conseguir su liberación. Su hermano Wilhelm escribe: “De nada sirvió la intervención de la Iglesia, la mía y la de las hermanas". Alguien trajo dos veces su ropa. Estaba manchada de sangre y en ella estaba escondida una nota: “Todavía vivo. Si podéis, ayudadme”.

La sangre le acompañaba desde que lo llevaron prisionero. En la Casa del Soldado (en aquel tiempo la sede de la Gestapo) le arrancaron la sotana y le pegaron fuertemente. Era invierno y él se quedó sólo con la camisa rota y con los pantalones. Uno de los prisioneros recuerda que lo metieron en la celda en el Fuerte VII, en Poznan. Un compañero de prisión le entregó la cazadora, dejada por un prisionero ejecutado.

El convento se enteró de su muerte unas semanas más tarde. Todavía el P. General mandó al padre Wigge para salvar la casa y sus moradores, pero no consiguió ninguna noticia sobre él. Tenía la impresión que ya estaba muerto. Todas las noticias sobre la muerte del padre Mzyk proceden de los testigos directos del Fuerte VII, en Poznan. Junto con él estaban el padre Sylwester Marciniak y el padre Franciszek Olejniczak. El primero escribe así: "encontré al padre Mzyk el 1 de febrero de 1940 en la celda 60 en el Fuerte VII, en Poznan. Junto con él había 28 prisioneros, en su mayoría estudiantes. Todos tenían mucha hambre. A cualquier hora del día o de la noche los guardianes entraban en la celda y sin motivo alguno pegaban a los prisioneros. El padre Mzyk cumplía todas las ordenes a rajatabla. También advertía a los demás para que se cuidaran y no provocaran a los guardianes con su comportamiento. Se notaba que siempre rezaba.

El Miércoles de Ceniza, el 7 de febrero, reunieron a todos los sacerdotes en una pequeña celda, la número 69, cerca del portón este. No había nada de especial, pero los guardianes no dejaban de meterse con nosotros. El padre Olejniczak tenía dos temas preferidos: la persona de Cristo y la misión del Espíritu Santo. En el padre Mzyk encontró un buen contertulio sobre el Espíritu Santo. La literatura juvenil era otro de los temas preferidos del padre Mzyk. Los jefes del campo de concentración se interesaban mucho por él. Un día entró en su celda el comandante con otro oficial. A cada uno le preguntaban por su apellido y por el “delito” cometido. El comandante se puso al lado del padre Mzyk y dijo: “¡Ah! Este es nuestro enemigo”. Cuando salieron los oficiales, el padre Mzyk explicó que durante su arresto y juicio siempre les daba respuestas muy fuertes. Un día el guardián Hoffmann sacó al padre Mzyk de su celda y en el pasillo le golpeó fuertemente.

El 20 de febrero, por la tarde, entró en nuestra celda el suboficial Dibus – parece que era el subcomandante del campo – con su chofer. Los dos estaban borrachos. El chofer golpeó en la cara al padre Mzyk, cumpliendo las ordenes de Dibus. Aquel día, el 20 de febrero, tuvo que ser el último día del padre Mzyk. A las diez de la noche escuchamos el canto de los ucranianos. Era un mal augurio. Normalmente empezaban por ellos. Les obligaban a cantar, entraban en sus celdas, les golpeaban y disparaban por el agujero de la cerradura. Después, en las celdas cercanas se escuchaban unos gritos impresionantes. En la celda contigua se escuchaba el ruido de platos, cucharas y les obligaban a cantar el canto “Tu que habitas al amparo del Altísimo”. Después se oyeron unos disparos. Un poco más tarde oímos “Jetzt zu den Pfaffen”. Abrieron las puertas, pero no entraron. Nos ordenaron a salir al pasillo, menos al padre Olejniczak. Era un pelotón al mando de Dibas. También estaba Hoffmann. Estábamos de pie, vestidos sólo con calcetines y pantalones en el pasillo principal frente a nuestra celda. Dibus ordenó que se quedara el padre Galka, el padre Mzyk y yo. A los demás les ordenó marchar. Nos obligaron a los tres a correr por un pasillo lateral. Cuando estabamos corriendo, el padre Mzyk me pidió la absolución. Al final del pasillo, el padre Galka y yo nos paramos junto a la escalera. El padre Mzyk comenzó a subir. Escuchamos el grito de los guardianes para que nos detuviéramos. Al padre Mzyk lo bajaron de la escalera y lo empezaron a golpear por el intento de huida. La confusión era grande y nadie sabía lo que pasaba. Sin embargo, recuerdo muy bien que el padre Galka y el padre Mzyk gritaban y gemían fuertemente. Aunque no estaba con ellos, tuve la impresión de que los golpearon y maltrataron. Mis sospechas se confirmaron cuando vi al padre Galka: estaba herido, lleno de moratones y ensangrentado, tenía la camisa y los pantalones rotos.

Golpearon al padre Mzyk y al padre Galka durante mucho tiempo. Más tarde me encontré en el pasillo principal, cerca de nuestra celda, al lado del portón este. Dibus llevó al padre Mzyk hasta dicho portón. Cuando pasaban cerca de mí, me obligaron a darme la vuelta. Por eso, no pude ver su rostro. Obligaron al padre Mzyk a parar cerca del portón. Dibus se acercó al suboficial que estaba hablando conmigo. Le pidió las balas, volvió donde estaba el padre Mzyk y le disparó en la cabeza, por la espalda. Cuando cayó, le disparó otra vez. Al padre Galka y a mí nos dejaron volver a la celda. Media hora más tarde escuchamos que llevaban el cuerpo del padre Mzyk. Después de su muerte nos dejaron tranquilos durante unos días. Uno de los prisioneros, que limpiaba el despacho, vio un documento del ministro de justicia, por el que se prohibía maltratar a los religiosos."

El padre Olejniczak, ciego, que escuchó todo, añadió un detalle: "Dibus elegía las víctimas, les golpeaba en la cara y les pateaba sin misericordia. En una de estas locuras mataron a vuestro padre Ludovico. Yo intenté ayudar a mi hermano sacerdote cruelmente torturado. Me acerque a él para consolarle, pero de su boca salieron estas palabras muy significativas: “el siervo no es más que su maestro”. Entonces me incliné y le pedí su bendición. Me la dio."

Los cohermanos, que se salvaron de los campos de concentración, escribieron: "siempre guardamos un recuerdo eterno de nuestro padre maestro. Siempre hablamos de él en la roca de Westerplatte, en la cantera de Gusen. Él era nuestro testigo en la renovación de votos que hacíamos en el campo de concentración. A él le invocábamos al comenzar la letanía de nuestros cohermanos mártires. Pedíamos, por su intercesión, la ayuda desde el cielo para nuestra vida de prisioneros."

Beatificado por Juan Pablo II el día 13 de junio de 1999.

 

Akcje Misyjne

  • 1
banner kalendarz biblijny   banner mszewieczyste

Misjonarze piszą

  • Trzej królowie z Bidibidi +

    o. Andrzej Dzida SVD, SUDAN PŁD.

    Nie sformowaliśmy całego orszaku Trzech Króli, który by mógł przejść przez obóz, ale w naszej procesji mieliśmy gwiazdę betlejemską, za którą podążali trzej królowie, a właściwie dwaj królowie i jedna królewna, bo dwóch chłopców i jedna dziewczynka, reprezentujący wszystkie plemiona Sudanu Płd., a zarazem wszystkie narody przychodzące do Jezusa.

    CZYTAJ

  • Wcielenie nową formą zawłaszczenia w miłości +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Podczas pasterki przeżywanej w środku nocy jest dużo emocji, a takie chwile nie sprzyjają ku temu, aby na chwilę zastanowić się głębiej nad wydarzeniami w Betlejemskiej grocie. W ciągu dnia emocje po pasterce opadają. Jest czas na odprężenie i chwilę refleksji.

    CZYTAJ

  • Powitanie w Ledalero +

    o. Józef Trzebuniak SVD, POLSKA

    Pierwszy miesiąc w Indonezji dobiega końca. Zadomowiłem się już w Seminarium Misyjnym na wyspie Flores w Ledalero. Mam mały, skromny pokoik, ale za to piękny widok na zielony tropikalny las z mojego balkonu. Wszystkiego się nadal uczę: przede wszystkim języka i kultury indonezyjskiej, ale także wciąż się aklimatyzuję w tropiku.

    CZYTAJ

  • Owoc współpracy +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Był taki czas, kiedy mogliśmy chodzić w obecności Boga. Szliśmy razem, a droga była równa i prosta. Później przyszedł inny czas. Ludzie zdecydowali, że jednak chcą chodzić swoimi drogami. Wybrali nieposłuszeństwo i grzech. Oddzielili się od Boga.

    CZYTAJ

  • 1
  • U św. Mikołaja w Wołgogradzie

    Wołgograd to milionowe miasto, gdzie znajdują się wyższe uczelnie medyczne, techniczne i inne. Mieszka tu bardzo dużo studentów przyjeżdżających z różnych kontynentów, wśród nich są katolicy. Chcemy spotykać się z nimi i zapewnić im poczucie, że należą do jednej rodziny Kościoła powszechnego. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • Chleb z Laja

    Laja popadłaby w całkowite zapomnienie, gdyby nie zabytkowy kościół, który na przestrzeni wieków był kilkakrotnieprzebudowywany, oraz gdyby nie chleb, którego unikalną na skalę całego kraju recepturę wypracowano właśnie tutaj. Nie ma jednoznacznych źródeł mówiących o tym, w jaki sposób zapoczątkowano jego produkcję w Laja. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • Śląska Misja Boliwia

    Po chwili wirowało mi w głowie już nie tylko od dylematów i rozterek, ale przede wszystkim od wysokości. Wylądowałamw El Alto, mieście położonym na wysokości 4150 m n.p.m. To dawniejsza dzielnica stolicy, dzisiaj odrębne miasto położone nad rzeką La Paz. Razem z dziewczynami zostałam ciepło przyjęta przez miejscowych. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • O misjach i Kościele katolickim na Węgrzech

    Na kilka dni przed naszą rozmową otrzymaliśmy wiadomość,że papież Franciszek mianował naszego współbrata, abp. Michaela Blume’a, nuncjuszem apostolskim na Węgrzech.To dla nas wielka radość i zaskoczenie. Wiele osób dzwoni do nas i pyta, kto to jest i skąd przychodzi? (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Werbiści na krańcach świata

  • Tortola (KARAIBY)

    Tortola jest największą i najbardziej zaludnioną wyspą Brytyjskich Wysp Dziewiczych, położonego w północnej części archipelagu Małych Antyli, ok. 100 km na wschód od Portoryko. Tutaj znajduje się Road Town, stolica Brytyjskich Wysp Dziewiczych.

    Werbiści pracują tutaj duszpastersko w Parafii św. Wilhelma (St. William Parish) w Road Town. Od 2018 roku proboszczem parafii jest o. Paweł Czoch SVD, który wcześniej pracował w Parafii św. Gerarda na Anguilli.

    Więcej
  • 1