wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
previous arrow
next arrow
Slider
  • 1 Ryszard Strzyżewski SVD: Na japońskim poletku Pana Boga
  • 2 Indonezja - podobna i zarazem różna
  • 3 Obłóczyny nowicjuszy w Chludowie
  • 4 Opłatek dla przyjaciół misji w Warszawie
  • 5 Nowy przełożony Polskiej Prowincji
  • 6 Boże Narodzenie w Bidibidi
  • 7 Orszak Trzech Króli dla dzieci uchodźców z Sudanu Płd.
  • 8 Szopki świata w muzeum w Żorach
  • 9 Kolejny kontener wyruszył w drogę do Togo
  • 10 Czasem wystarczy po prostu być
  • 11 Doświadczenie Mjanmy
  • Ryszard Strzyżewski SVD: Na japońskim poletku Pana Boga

    ŚWIAT

    Kultura japońska bardzo różni się od europejskiej. Japończycy są bardzo grzeczni. Można zaryzykować stwierdzenie, że w kulturze japońskiej nie ma słowa „nie”.

    Ta grzeczność japońska jest czasem przesadna. Jak już się zaprzyjaźnisz z jakimś Japończykiem, to bardzo wiele znaczy. On Tobie ufa. My jako misjonarze również musimy im ufać. Uczestniczymy w ich ważnych świętach i jesteśmy zapraszani na różne celebracje.

    Więcej
  • Indonezja - podobna i zarazem różna

    RÓWNOLEŻNIK M

    Gdy udawałem się do tego zamorskiego kraju w południowo-wschodniej Azji, kleryk Yulius Dua SVD powiedział, abym przygotował się na to, że tam wszystko jest do góry nogami. Od listopada zeszłego roku zacząłem poznawać kulturę i klimat jaki panuje w Indonezji.

    Tutaj wszystko oddziela naturalna granica jaką jest bezkresne morze. Nie potrzeba zatem innych barier, których strzegłaby policja albo straż graniczna. Aby dostać się z jednej wyspy na drugą trzeba lecieć samolotem lub też płynąć kilkanaście godzin statkiem.

    Więcej
  • Obłóczyny nowicjuszy w Chludowie

    POLSKA

    13 stycznia w kaplicy Domu Misyjnego św. Stanisława Kostki w Chludowie, po dwóch latach przerwy, odbyła się ceremonia obłóczyn, czyli przyjęcia stroju zakonnego przez 3 naszych nowicjuszy.

    Habit zakonny otrzymali Andrzej Kowalenko z Irkucka, Filip Smoliński z Żor i Krzysztof Wojciechowski z Poznania. Ceremonii przewodniczył o. Sylwester Grabowski SVD, prowincjał.

    Więcej
  • Opłatek dla przyjaciół misji w Warszawie

    POLSKA

    12 stycznia odbyło się spotkanie opłatkowe dla dobrodziejów misji i przyjaciół Domu Misyjnego Ducha Świętego w Warszawie. Mszy Św. w intencji wszystkich dobrodziejów misji przewodniczył o. Józef Węcławik SVD, który też wygłosił homilię.

    Po Eucharystii o. Józef opowiedział o swojej pracy na Syberii i tworzeniu od podstaw, wraz z bp Jerzym Mazurem SVD, diecezji w Irkucku.

    Więcej
  • Nowy przełożony Polskiej Prowincji

    POLSKA

    4 stycznia, po zapoznaniu się z wynikami głosowania współbraci w Polsce, Rada Generalna mianowała o. Sylwestra Grabowskiego SVD nowym przełożonym Polskiej Prowincji SVD na kadencję 2019-2023.

    O. Sylwester od września 2018 roku pełnił już urząd prowincjała po tym, jak dotychczasowy prowincjał, o. Eryk Koppa SVD, został wybrany członkiem Rady Generalnej SVD.

    Więcej
  • Boże Narodzenie w Bidibidi

    ŚWIAT

    O. Andrzej Dzida SVD, pracujący w obozie dla uchodźców z Sudanu Płd. w Bidibidi w Ugandzie, nadesłał właśnie relację z obchodów Bożego Narodzenia i Nowego Roku. To jeden z nielicznych okresów w roku, gdy uchodźcy mogą choć na chwilę zapomnieć o traumie wojny i codziennych problemach.

    W Bidibidi 4 werbistów obsługuje 30 kaplic. Do najbliższej mają 23 km, do najdalszej 46 km. Oto pełny tekst relacji o. Andrzeja.

    Więcej
  • Orszak Trzech Króli dla dzieci uchodźców z Sudanu Płd.

    POLSKA

    W czasie tegorocznego Orszaku Trzech Króli w Poznaniu, organizowanego tradycyjnie 6 stycznia, połowa zebranych środków przekazana zostanie na dzieci z Sudanu Płd., przebywające w obozie dla uchodźców w Bidibidi w Ugandzie. Pracują tam ojcowie Andrzej Dzida SVD i Wojciech Pawłowski SVD.

    Zebrane ofiary przeznaczone zostaną między innymi na zwiększenie aktywności w Bidibidi "małych misjonarzy" tzw. Holy Childhood, którzy działają w ramach Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci.

    Więcej
  • Szopki świata w muzeum w Żorach

    POLSKA

    Do 20 stycznia 2019 roku w Muzeum Miejskim w Żorach oglądać można wystawę "Stajenki świata", prezentującą szopki bożonarodzeniowe z różnych krajów i kultur świata. Wystawa pochodzi ze zbiorów werbistowskiego Muzeum Ludów i Kultur z Sankt Augustin koło Bonn.

    Otwarcie wystawy odbyło się 20 grudnia. Wzięli w nim udział ojcowie Jerzy Skrabania SVD, dyrektor Muzeum z Sankt Augustin oraz Wiesław Dudar SVD, dyrektor Muzeum Misyjno-Etnograficznego z Pieniężna.

    Więcej
  • Kolejny kontener wyruszył w drogę do Togo

    POLSKA

    19 grudnia wyruszył w drogę do Togo kontener z darami zebranymi w trakcie akcji misyjnych prowadzonych przez werbistowski Referat Misyjny z Pieniężna. Trafią one do togijskich szpitali, szkół i parafii.

    To już kolejna tego typu akcja. Wcześniej, w październiku 2017 roku, do Togo przekazano 2 kontenery z pomocą polskich przyjaciół dzieła misyjnego.

    Więcej
  • Czasem wystarczy po prostu być

    ŚWIAT

    Abp Wilhelm Kurtz SVD w październiku 2018 roku został uhonorowany w Warszawie medalem “Benemerenti in opere evangelizationis”. Przez kilka miesięcy, ze względów zdrowotnych, przebywał w Australii. Teraz wrócił do kraju swej misyjnej pracy.

    Możliwość powrotu do Papui Nowej Gwinei to dla misjonarza ogromna radość. Emerytowany ordynariusz archidiecezji Madang pomaga w duszpasterstwie, głównie w formacji katechistów.

    Więcej
  • Doświadczenie Mjanmy

    ŚWIAT

    Kilka lat temu kard. Charles Bo, ordynariusz Jangonu, byłej stolicy Mjanmy, zaprosił werbistów z prowincji australijskiej do pracy w apostolacie biblijnym w jego archidiecezji. W pierwszej połowie 2018 roku w wyremontowanym domu w Hmawbi, ok. 50 km od Jangonu, zamieszkali pierwsi misjonarze.

    Obecnie w Mjamnie (dawniej Birma) pracuje 4 werbistów. Jeden z nich, o. Jacob Kavunkal SVD z Indii, przekazał ostatnio werbistowskiemu periodykowi “Arnoldus Nota” nieco informacji o samym kraju i pracy werbistów.

    Więcej

W DWÓCH SŁOWACH

mzelazek 100rocznica logo1 preview

  • Misjonarz - 01/2019

    Misjonarz - 01/2019

    W numerze przeczytać można m.in. o pracy werbistów w Parafii św. Mikołaja w Wołgogradzie, o misjach i Kościele katolickim na Węgrzech, czy o ewangelizacji przy pomocy smartfona w Kenii. Więcej
  • 1

banner marian zelazek

Banner SBwMZ   banner rownoleznik m

Banner SBwMZ

banner rownoleznik m

  • Weźmijcie Ducha Świętego. Ikony Dziejów Apostolskich

    POLECAMY

    Nowa książka o. Mirosława Piątkowskiego SVD, wydana niedawno przez kieleckie Wydawnictwo Jedność. Autor przedstawia w nich kilka postaci pojawiających się na kartach Dziejów Apostolskich.

    Książką z pewnością jest niezwykle ciekawą propozycją dla osób chcących lepiej poznać początki Kościoła opisane w Dziejach Apostolskich.

    Więcej
  • Komentarze do Ewangelii w roku C

    POLECAMY

    Na kartach Pisma Świętego Pan Bóg kieruje do nas zaproszenie, abyśmy przyszli na spotkanie z Nim, zanim podejmiemy codzienne obowiązki. Przynagla nas, swoje dzieci, abyśmy szukali przede wszystkim Jego samego, abyśmy Jemu ofiarowali nasze wysiłki i do Niego przyszli z naszymi pytaniami.

    Dlaczego? Ponieważ Go potrzebujemy, a uzmysłowienie sobie tego faktu to dobry początek kolejnego dnia.

    Więcej
  • Film o ojcu Marianie Żelazku

    POLECAMY

    "Siewca nadziei" to nowy film o życiu i pracy o. Mariana Żelazka, ojca trędowatych w indyjskim świętym mieście Puri. Dokument w reżyserii Andrzeja Biernackiego, zrealizowany został w 100. rocznicę urodzin o. Mariana.

    W filmie o ojcu Marianie opowiadają członkowie jego rodziny, a także ludzie, którzy z nim się spotkali i przez wiele lat współpracowali.

    Więcej
  • Tajemnica Różańca Świętego - ucieczka do Egiptu

    POLSKA

    Werbistowskie Centrum Migranta Fu Shenfu przygotowało broszurkę i różaniec na palec, z pomocą których można modlić się za wszystkich, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i krajów.

    Proponujemy, aby podczas modlitwy rozważać scenę biblijną, w której Święta Rodzina ucieka przed prześladowaniami do Egiptu.

    Więcej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
Marian Żelazek

Percepcja działalności misyjnej o. Mariana Żelazka SVD w Polsce
CZYTELNIA

Marian Żelazek

Ewangelizacyjny projekt franciszkańskich redukcji w Paragwaju
CZYTELNIA

cztln-afrtwajez

Afrykańskie twarze Jezusa
CZYTELNIA

  • Media
  • Galeria
 
image

Święcenia kapłańskie 2018

6 maja 2018 roku w Misyjnym Seminarium Duchownym w Pieniężnie odbyła się uroczystość święceń prezbiteratu. Nowymi kapłanami Zgromadzenia Słowa Bożego zostali ojcowie: Marcin Domański SVD, Hubert Łucjanek SVD oraz Teodor Tomasik SVD.


image

Czuwanie Rodziny Arnoldowej 2018

Tegoroczne XI Czuwanie Modlitewne Rodziny Arnoldowej odbyło się w dniach 6-7 kwietnia na Jasnej Górze. Poświęcone było 100. rocznicy urodzin o. Mariana Żelazka oraz 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Więcej

CZYTELNIA

Marian Żelazek

Percepcja działalności misyjnej o. Mariana Żelazka SVD w Polsce

O. Marian Żelazek SVD stał się ikoną działalności misyjnej Kościoła. Człowiek dialogu, który uczy, jak głosić Ewangelię nie tylko przez kazania czy katechezy, ale sposób życia: troskę o chorych, ubogich, czy analfabetów. Jest człowiekiem Kościoła, o którym dobrze piszą media nie tylko chrześcijańskie, ale i neutralne, a czasem wrogie Kościołowi. Ukazywany jest jako wzór misjonarza i eklezjalnej działalności misyjnej.

WIĘCEJ >

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Małe jest piękne

    " data-mosaic-order-date="">
    Małe jest piękne

    Małe jest piękne

    Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży.

    WIĘCEJ

  • Postawa na modlitwie

    " data-mosaic-order-date="">
    Postawa na modlitwie

    Postawa na modlitwie

    Zdarzyło się to w San Jose na filipińskiej wyspie Mindoro. Do ka­plicy adoracji Najświętszego Sa­kramentu weszła młoda kobieta w towarzystwie małej dziewczyn­ki. Uklękła na dwa kolana. Obok niej uklękła dziewczyn­ka, złożyła rączki do modlitwy i zamknęła oczy.

    WIĘCEJ

  • Czas

    " data-mosaic-order-date="">
    Czas

    Czas

    Urzekło mnie, że niezależnie od wszystkiego, świętym meblem w domu Portugalczyków jest stół. Świętym czasem jest zaś wspólne przy nim bycie. I Bóg mi świadkiem, że pięknie i smacznie ten czas przy stole ‘marnują’.

    WIĘCEJ

  • Od serca

    " data-mosaic-order-date="">
    Od serca

    Od serca

    Złapaliśmy w Kościele wirusa eventowości. Plasterkujemy dziedzinę ducha, bo tak dziś żyje świat. Skokami. Od WOŚP do Lednicy, od Zaduszek do Zajączka. Maj oddamy Matce Bożej, czerwiec Sercu Jezusa, październik różańcowi, listopad zmarłym, a grudzień czekoladowemu kalendarzowi adwentowemu.

    WIĘCEJ

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Małe jest piękne

    " data-mosaic-order-date="">
    Małe jest piękne

    Małe jest piękne

    Kościół w Szkocji, ten, który znam i który okresowo staram się budować swoim tu byciem, utwierdza mnie w przekonaniu, że małe jest nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim piękne. Bo to Kościół mały. Momentami i miejscami nawet tyci. Rozsypany jak ziarnka maku na plaży.

    WIĘCEJ

P. Mzyk stammte aus einer Bergmannsfamilie. Sein Vater Ludwik war Steiger in der Kohlengrube "Prezydent" in Chorzów (Konigshütte). Die Mutter, Franciszka, geboren Hadasz, stammte aus Bytkowo bei Katowice. Ludwik war das fünfte Kind unter neun Geschwistern und wurde am 22. April 1905 geboren. Die Familie war sehr fromm und aktiv. Ludwik war seit jungen Jahren Ministrant. Er hat sich für Religion und Kirche interessiert. Während der Pfarrexerzitien, welche ein Missionar aus Neisse gab, fühlte er eine missionarische Berufung. Er druckte sein Interesse den Eltern aus, die jedoch kritisch dazu eingestellt waren. Andere Verwandte unterstützten ihn und dann, schon zusammen mit seinen Eltern, versuchten sie, den Jungen in dem Kleinen Seminar der Steyler Missionare in dem Heiligkreuzhaus in Neisse zu unterbringen. Die ganze Sache unterstützte auch der ihm sehr wohlwollende Pfarrer Namysło. In Neisse kam er an am 13. September 1918 und dort bestand er auch das Abitur in 1926. Während der Ferien arbeitete er mit seinem Bruder in einer Kohlengrube, um der Mutter nach dem Tode seines Vaters finanziell zu helfen. Er wurde Mitglied der Organisation „Kwikborn“, in welcher man freiwillig auf das Alkoholtrinken und Rauchen verzichtete. Bis zu seinem Lebensende blieb er treu dieser Verpflichtung. Aus Neisse fuhr er, nach kurzen Ferien, nach Sankt Augustin in Deutschland, um das Noviziat zu machen und sich für die Ordensgelübde  vorzubereiten, was in 1928 geschehen ist.mzyk obr

Gegen Ende des Studiums in 1926, dem Beispiel von P. Grignon de Montfort nachfolgend, gab er sich völlig der Seligen Jungfrau Maria hin, und das Dokument unterzeichnete er mit seinem eigenen Blut. Nach der Beendigung des Philosophiestudiums haben ihn die Oberen zum Theologiestudium nach Rom geschickt, da sie seine Talente und Vorteile in Betracht zogen. In dieser Zeit erhielt er die Priesterweihe in Rom, am Fest Christi des Königs am 30. Oktober 1932. Seine Primizmesse feierte er an dem Hochfest Allerheiligen in der Kapelle des Generalatshauses in Rom. Sein Studium krönte er mit seiner Doktorarbeit in Theologie, am 5. Februar 1935 an der Pontificia Universitas Gregoriana. Während er auf das Diplom wartete, fuhr er nach Sankt Gabriel in Österreich, wo er einige Monate lang dem Novizenmeister half als sein Sozius und er lernte zugleich die schwierige Kunst, das Noviziat zu führen. Im Sommer 1935 kam er nach Chludowo bei Poznań, wo die Steyler Missionare in dem von Roman Dmowski gekauften Palast ihr erstes Noviziat  eröffnet hatten. P. Ludwik wurde Novizenmeister und lernte zugleich die literarische polnische Sprache.

Die Meinungen der Novizen sind gleich: wir hatten einen heiligen Meister. Was ihm an Erfahrung fehlte, bemühte er sich durch seine Demut, Höflichkeit und Arbeitsamkeit zu ergänzen. Die leuchtende Gestalt unseres Meisters war die Verkörperung einer gesunden Ordensaskese... er war ziemlich streng für andere, aber noch strenger für sich selbst. Er schritt bewußt und konsequent zur Heiligkeit eines Priesters und Missionars. Er hat zu den Menschen gehört, welche auf ihre Umgebung strahlen und eine Spur ihrer Anwesenheit hinterlassen. Im Seminar war er nicht nur Vorgesetzter, sondern auch ein Vorbild. Im Gedächtnis vieler blieben seine tiefen Konferenzen, auch in schriftlicher Form, leider in einer Kurzschrift, die heute nicht mehr abzulesen ist. In das Zimmer des Meisters kamen die Novizen ohne Angst, aber mit einer großen Ehre und Achtung für ihn. Immer hat sie seine milde Stimme: „Ave!“- hineingeladen. Auf seinen Lippen war es nicht eine gewöhnliche Einladung, sondern zugleich ein Gruß für die Unbefleckte und den Eintretenden. Anscheinend entledigte er sich gut der ihm anvertrauten Aufgabe, als er in 1939 zum Rektor des Noviziats ernannt worden ist.

Nach dem Ausbruch des Krieges mußte er sich von fast allen Hausbewohnern, die nach dem Osten evakuiert werden sollten, verabschieden. Er selbst hat das Haus nie verlassen. Nach einigen Wochen begrüßte er mit Freude die Heimkehrenden und seine Gelassenheit wirkte optimistisch auf die jüngeren. Die Situation am Anfang der Okkupation war verhältnismäßig normal. Die Deutschen besuchten das Kloster nur selten. Doch wegen der immer häufiger kommenden Nachrichten über Aussiedeln und Verhaftungen dachte und beriet man darüber, ob man die Novizen nicht nach Hause schicken sollte, doch es gab schon damals Schwierigkeiten mit der Ummeldung. P. Ludwik versuchte mit allen möglichen Mitteln, die Zukunft der Novizen zu sichern. Er verhandelte mit Mitbrüdern in Österreich und Deutschland, mit dem Generalat in Rom, daß sie seine Schützlinge aufnehmen. Er schlug sogar vor, das Noviziat nach Bruczków zu übersiedeln, wo man in der großen Wirtschaft arbeiten und sich ernähren konnte. Doch das Verlassen des Hauses wurde allen verboten. Immer häufiger mußte er feststellen, daß er- in Österreich und Deutschland erzogen und ausgebildet- die Deutschen als Okkupanten gar nicht kennengelernt hatte. Im unmittelbaren Kontakt mit Gestapo und Militär verlor er. Er  wußte nicht, daß er- indem er sich mir einem Soldaten unterhielt- zugleich mit einem Gestapomann zu tun hatte, und er druckte ungeschickt aus, daß er lieber verhandelte und mehr der Wehrmacht vertraute, als der Gestapo. Das entschied über sein zukünftiges Schicksal. Seine Aussage hat man als Vorwand benutzt, um ihn am 25. Januar 1940 zu verhaften.

 

Martyrium

An diesem Tag, um 12 Uhr Mittags sind Gestapowagen eingetroffen mit verhafteten Priestern aus der Gegend von Poznań und Oborniki Wielkopolskie. Die Hausbewohner hat man im Speisesaal versammelt, die anderen ihnen angeschlossen, und im gewissen Moment erschien in der Tür P. Ludwik, blaß, aber ruhig, und sagte: Ich muß mit ihnen fahren. Sie sagen, ich werde zurückkommen, und in der Zwischenzeit ist P. Chodzidło euer Vorgesetzter...  er wollte noch etwas hinzufügen, doch jemand zog ihn gewaltsam und man sah in nicht mehr. Später erfuhr man von einem Priester, der später verhaftet worden war, wie brutal P. Ludwik während der zwangsmäßigen Beladung von Paketen auf einem Wagen in Poznań behandelt wurde. Der Priester fügte noch hinzu: dieser Meister von euch ist ein richtiger Engel. Noch am vorangehenden Tage war P. Ludwik noch in Poznań, um für seine Novizen eine Ausreisegenehmigung zu erledigen. Doch er hat nichts erreicht. Nachdem er festgenommen worden war, konnte man nicht erfahren, was mit ihm geschah. Man versicherte immer wieder, er würde bald zurückkehren, wenn einige Sachen geklärt seien. Auf dieselbe Weise täuschte man seine Familie, welche gewiss eine Chance hatte- wegen ihrer schlesischer Abstammung- seine Befreiung zu erreichen. Sein Bruder Wilhelm schreibt: Interventionen von Seiten der Kirche und meiner selbst, sowie diejenigen meiner Schwestern, haben sich völlig fruchtlos erwiesen. Zweimal hat jemand seine Wäsche gebracht. Sie war mit Blut befleckt, und drin haben wir einen Zettel gefunden mit der Information: Ich lebe immer noch, helft, wenn ihr könnt“.mzyk ico

Das Blut begleitete ihn seit dem Verhaftungstag, als er im Soldatenheim (damals Residenz der Gestapo) seines Talars beraubt und schrecklich geschlagen wurde. Es war Winter, und er blieb nur in einem zerrissenen Hemd und einer Hose. Ein Mithäftling behielt in Erinnerung, daß ihm einer der Häftlinge eine Jacke gab, welche ein zum Tode verurteilter Häftling gelassen hatte, gerade als er zu einer Zelle im Fort VII in Poznań geführt wurde. Über seinen Tod erfuhr man im Kloster erst nach einigen Wochen. Sogar der vom Pater General gesandte Pater Wigge, dessen Aufgabe es war, das Haus und die Mitbrüder zu retten, erfuhr nichts, doch er hatte den Eindruck dass P. Mzyk nicht mehr lebte.

Alle Berichte über den Märtyrertod von P. Mzyk stammen von den Augenzeugen aus dem Fort VII in Poznań, wo zusammen mit ihm die Priester Sylwester Marciniak und Franciszek Olejniczak verweilten. Der erste schreibt das folgende: P. Mzyk traf ich in Zelle 60 im fort VII in Poznań am 1. Februar 1940. Zusammen mit ihm waren noch 28 Häftlinge, hauptsächlich Studenten. Alle fühlten einen großen Hunger... In die Zelle kamen oft, egal ob am Tage oder bei Nacht, die Wächter, und schlugen die Häftlinge aus unwichtigen Gründen oder auch ohne Grund. P. Mzyk erfüllte  alle Aufträge sehr sorgfältig, warnte vor allem, was Probleme bereiten konnte, und – wie man leicht bemerken konnte, betete stets.  Am Aschenmittwoch, dem 7. Februar, versammelte man alle Priester in der kleinen Zelle 69, am Osttor... die Tagesordnung war dieselbe, wie in anderen Zellen... doch die Wächter bemühten sich, uns mehr zuzusetzen... Zu Lieblingsthemen von P. Olejniczak gehörten: die Gestalt Christi um die Tätigkeit des Heiligen Geistes. Wenn es sich um das zweite Thema handelt, da fand er immer einen lebhaften Diskutanten in der Person von P. Mzyk.. ein Lieblingsthema von P. Mzyk war außerdem eine für die Jugend geeignete Lektüre... Die Lagerbehörden interessierten sich besonders für P. Mzyk. Eines Tages kam in die Zelle der Lagerkommandant mit einem anderen Offizier. Jeden einzelnen fragte er nach dem Namen und „Verbrechen“. Bei P. Mzyk blieb er stehen und sagte: „Ach, das ist dieser harte Gegner von uns“. Nachdem die Offiziere weggegangen waren, erklärte uns P. Mzyk, dass er während der Verhaftung und Untersuchung „starke“ Antworten gegeben hatte... eines Tages rief der Legerwächter Hoffmann P. Mzyk aus und schlug ihn schrecklich in dem Korridor...

Am 20. Februar nachmittag stürzte in unsere Zelle Unteroffizier Dibus herein – es scheint, er war Vertreter des Kommandanten- mit einem Chauffeur, beide waren betrunken, sie verhielten sich skandalös. Besonders beschäftigten sie sich mit P. Mzyk, vor allem der Chauffeur, auf Befehl von Dibus. Jener Tag, der 20. Februar, sollte auch der letzte Lebenstag von P. Mzyk sein. In der Nacht, etwa um 22 Uhr hörten wir die Ukrainer singen. Das war ein schlechtes Zeichen... gewöhnlich begannen sie von der Zelle der Ukrainer. Sie ließen sie singen... Dann besuchten sie die einzelnen Zellen, schlugen und versetzten den Häftlingen Fußtritte, schossen durch  das Schlüsselloch... dann, schon in den näher gelegenen Zellen, hörte man ungeheure Schreie, Ächzen, schließlich in der Nachbarzelle das Klirren von Schüsseln, Löffeln, das Lied „Kto się w opiekę“ („Wer sich unter den Schutz des Herrn begibt“) – natürlich auf Befehl gesungen- und Schüsse.  Kurz danach hörten wir die Worte: „Jetzt zu den Pfaffen“. Sie machten die Tür auf, kamen jedoch nicht herein, sondern ließen uns alle herausgehen, mit der Ausnahme von Pater Olejniczak. Es waren einige von ihnen, mit Dibus an der Spitze. Es war auch Hoffmann unter ihnen. Wir standen in Socken und Kleidung (denn so pflegten wir auch zu schlafen), im Hauptkorridor, unserer Zelle gegenüber. Dibus hielt P. Gałka an, P. Mzyk und mich, die anderen ließ er gehen... er ließ uns den Seitengang entlang laufen. Als wir nebeneinander liefen, bat mich P. Mzyk um Absolution. Als wir das Ende des Korridors erreichten, blieb ich und P. Gałka vor der Treppe stehen, P. Mzyk dagegen begann die Treppe hinaufzusteigen. Auf einmal ertönte unter uns das Geschrei der Wächter, sie ließen uns stehenbleiben. P. Mzyk zogen sie herunter und fingen an, zu schlagen „dafür, daß er flüchten wollte“. Es machte sich ein großes kaum vorstellbares Durcheinander.  Ich kann mich jedoch genau erinnern, daß Galka und Mzyk schrien und ächzten.  Auch wenn  ich nicht bei ihnen war, hatte ich den Eindruck, daß man sie furchtbar schlug und quälte. Meine Meinung erwies sich richtig, als ich P. Gałka sah- er war verwundet, mit blauen Flecken bedeckt, im Blut, hatte zerrissene Hose und Hemd.

Das Schlagen von P. Mzyk und P. Gałka dauerte lange, obwohl es schwer zu sagen ist, ob es 15 Minuten oder eine halbe Stunde dauerte. Inzwischen gelangte ich zum Hauptkorridor neben unserer Zelle, nahe dem Osttor. Hierher führte Dibus P. Mzyk. Als sie an mir  vorbeigingen, mußte ich mich umdrehen, dann konnte ich nicht sehen, wie er aussah. Er lies ihn am Tor stehen, und selbst schritt er zum Unteroffizier, der sich gerade mit mir unterhielt, zurück, lieh von ihm einige Patronen, ausschließend kam er na P. Mzyk heran und tötet ihn mit einem Genickschuß. Als er schon auf dem Boden lag, schoss er zum zweiten Mal... P. Gałka und ich wurden „entlassen“ und durften in unsere Zelle zurückgehen... Eine halbe Stunde später hörten wir, wie man die Leiche von P. Mzyk abschleppte. Nach seinem Tod hatten wir ein paar Tage Ruche. Einer der Häftlinge sagte uns, daß er in der Kommandantur- da räumte er auf- ein Schreiben von Justizministerium gesehen hatte, in dem es stand, daß das Schlagen von Geistlichen verboten sei.  

Der blinde P. Olejniczak, der das alles gehört hat, fügte noch eine Einzelheit hinzu: Dibus pflegte, sich Opfer zu wählen, er schlug sie in Gesicht, trat nach ihnen hemmungslos. Bei einem solchem Überfall wurde auch euer verstorbener P. Ludwik grausam geschlagen. Ich wollte meinem Priester- Bruder seine Qual lindern dadurch, daß ich ihm einige Worte des Trostes zuflüsterte, worauf er aber sagte: Ein Jünger kann nicht größer sein, als sein Meister. So beugte ich mich vor ihm und bat um den Segen, den er mir gerne gab...

Die Mitbrüder, welche vom Tod im Lager verschont blieben, schrieben: „P. Mzyk bleibt stets in Erinnerung und in den Herzen von seinen Zöglingen- Seminaristen. Auf den Felsen von Westerplatte, im Steinbruch von Gusen, war er ein Lieblingsthema unserer Gespräche. Ihn nahmen wir zum Zeugen unserer Ordensgelübde, die im Lager abgelegt wurden. Ihn nannten wir an erster Stelle in der Litanei unserer im Lager ermordeten Mitbrüder, ihn baten wir um Vermittlung, Hilfe und Beistand vom Himmel in unserem schweren Lagerleben erhoffend“.

Papst Johannes Paul II hat ihn am 13. Juni 1999 zusammen mit einer Gruppe von 108 Märtyrern des zweiten Weltkrieges, die man auch als 108 Polnische Märtyrer bezeichnet, selig gesprochen.

Akcje Misyjne

  • 1
banner kalendarz biblijny   banner mszewieczyste

Misjonarze piszą

  • Trzej królowie z Bidibidi +

    o. Andrzej Dzida SVD, SUDAN PŁD.

    Nie sformowaliśmy całego orszaku Trzech Króli, który by mógł przejść przez obóz, ale w naszej procesji mieliśmy gwiazdę betlejemską, za którą podążali trzej królowie, a właściwie dwaj królowie i jedna królewna, bo dwóch chłopców i jedna dziewczynka, reprezentujący wszystkie plemiona Sudanu Płd., a zarazem wszystkie narody przychodzące do Jezusa.

    CZYTAJ

  • Wcielenie nową formą zawłaszczenia w miłości +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Podczas pasterki przeżywanej w środku nocy jest dużo emocji, a takie chwile nie sprzyjają ku temu, aby na chwilę zastanowić się głębiej nad wydarzeniami w Betlejemskiej grocie. W ciągu dnia emocje po pasterce opadają. Jest czas na odprężenie i chwilę refleksji.

    CZYTAJ

  • Powitanie w Ledalero +

    o. Józef Trzebuniak SVD, POLSKA

    Pierwszy miesiąc w Indonezji dobiega końca. Zadomowiłem się już w Seminarium Misyjnym na wyspie Flores w Ledalero. Mam mały, skromny pokoik, ale za to piękny widok na zielony tropikalny las z mojego balkonu. Wszystkiego się nadal uczę: przede wszystkim języka i kultury indonezyjskiej, ale także wciąż się aklimatyzuję w tropiku.

    CZYTAJ

  • Owoc współpracy +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Był taki czas, kiedy mogliśmy chodzić w obecności Boga. Szliśmy razem, a droga była równa i prosta. Później przyszedł inny czas. Ludzie zdecydowali, że jednak chcą chodzić swoimi drogami. Wybrali nieposłuszeństwo i grzech. Oddzielili się od Boga.

    CZYTAJ

  • 1
  • U św. Mikołaja w Wołgogradzie

    Wołgograd to milionowe miasto, gdzie znajdują się wyższe uczelnie medyczne, techniczne i inne. Mieszka tu bardzo dużo studentów przyjeżdżających z różnych kontynentów, wśród nich są katolicy. Chcemy spotykać się z nimi i zapewnić im poczucie, że należą do jednej rodziny Kościoła powszechnego. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • Chleb z Laja

    Laja popadłaby w całkowite zapomnienie, gdyby nie zabytkowy kościół, który na przestrzeni wieków był kilkakrotnieprzebudowywany, oraz gdyby nie chleb, którego unikalną na skalę całego kraju recepturę wypracowano właśnie tutaj. Nie ma jednoznacznych źródeł mówiących o tym, w jaki sposób zapoczątkowano jego produkcję w Laja. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • Śląska Misja Boliwia

    Po chwili wirowało mi w głowie już nie tylko od dylematów i rozterek, ale przede wszystkim od wysokości. Wylądowałamw El Alto, mieście położonym na wysokości 4150 m n.p.m. To dawniejsza dzielnica stolicy, dzisiaj odrębne miasto położone nad rzeką La Paz. Razem z dziewczynami zostałam ciepło przyjęta przez miejscowych. (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • O misjach i Kościele katolickim na Węgrzech

    Na kilka dni przed naszą rozmową otrzymaliśmy wiadomość,że papież Franciszek mianował naszego współbrata, abp. Michaela Blume’a, nuncjuszem apostolskim na Węgrzech.To dla nas wielka radość i zaskoczenie. Wiele osób dzwoni do nas i pyta, kto to jest i skąd przychodzi? (MISJONARZ 01/2019)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Werbiści na krańcach świata

  • Tortola (KARAIBY)

    Tortola jest największą i najbardziej zaludnioną wyspą Brytyjskich Wysp Dziewiczych, położonego w północnej części archipelagu Małych Antyli, ok. 100 km na wschód od Portoryko. Tutaj znajduje się Road Town, stolica Brytyjskich Wysp Dziewiczych.

    Werbiści pracują tutaj duszpastersko w Parafii św. Wilhelma (St. William Parish) w Road Town. Od 2018 roku proboszczem parafii jest o. Paweł Czoch SVD, który wcześniej pracował w Parafii św. Gerarda na Anguilli.

    Więcej
  • 1